Komentarz i przekład na włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka .
***
Nel panorama dei poeti polacchi contemporanei si distinguono numerose voci di valore, le cui vite e attività sono legate all’esperienza dell’emigrazione. È questo anche il caso di Anna Maria Mickiewicz, che da molti anni vive in Inghilterra. È qui che il suo originale talento letterario continua incessantemente a svilupparsi, lasciando una traccia duratura nella cultura polacca.
Le poesie di Anna Maria Mickiewicz, raccolte nella sequenza qui presentata, dipingono davanti ai nostri occhi luoghi diversi, attraversano lingue e tempi differenti: Lublino, Londra, la California, gli anni 2005, 2007, 2009, 2011, fino al ritorno al presente. Sono componimenti nati dall’esperienza personale dell’emigrazione, dall’osservazione del paesaggio e dalla memoria, ma anche da un dialogo incessante con la letteratura, la storia e la filosofia. Il viaggio stesso non è soltanto uno spostamento nello spazio geografico, ma un vero e proprio stato dell’esistenza. L’emigrante porta dentro di sé una memoria che non coincide mai completamente con il luogo in cui vive e, nello stesso tempo, scopre che i nuovi luoghi diventano lentamente parte della sua identità. In “Strada” le lacrime dell’emigrante diventano più pesanti del pane, in “Asia” il movimento verso Est assume la forma ironica e inquietante di una successione di incanti, mentre Londra diventa uno spazio di transito, di osservazione e di incessante confronto. Accanto alla dimensione migratoria, nei testi della poetessa ritroviamo numerosi elementi della natura, tra cui foglie, terra umida, girasoli, pomodori, rose, calle, bucaneve, torbiere e oceano. Non sono soltanto elementi di sfondo, ma veri e propri esseri capaci di registrare il tempo e di trasformarlo in importanti esperienze di vita. Così, una foglia che incontra la terra umida diventa un istante capace di segnare il ritmo del ritorno, mentre un fiore che nasce da un bulbo trascurato diventa metafora dell’atto creativo. La mia attenzione si è soffermata anche sull’elemento cronologico. Il tempo stesso è, in un certo senso, il protagonista nascosto di questa raccolta poetica. Le date accuratamente collocate sotto i testi assumono un significato particolare, poiché non indicano soltanto il momento della composizione della poesia, ma diventano parte integrante delle opere. Le indicazioni “2005/2026”, “2010/2026”, “2005–2026” mostrano che il passato non diventa mai un passato definitivo e che ogni cosa può essere percepita da una diversa prospettiva temporale. Una poesia può essere nuovamente aperta, modificata, riletta. La poesia diventa così “il corpo” in cui il tempo ritorna e traccia un cerchio, mentre l’esperienza precedente incontra lo sguardo del presente. Un elemento molto interessante della scrittura di Anna Maria Mickiewicz è inoltre la figura ricorrente di Socrate, che appare più volte come figura simbolica. È un’originale personificazione della filosofia e della sua distanza contemporanea dalla realtà circostante. Non è il filosofo storico a comparire in questi versi, ma soprattutto le domande, i dubbi e i dilemmi da lui rappresentati. In questo modo, la scrittura della poetessa assume una dimensione surreale e quasi teatrale. Anche la riflessione sulla morte e sull’assenza attraversa la selezione di poesie qui presentate. “Incomprensibile”, dedicata al figlio Stasio (1986–2023), rappresenta la tappa più diretta e dolorosa di questo percorso. Il cielo vela i confini, l’assenza riempie il giorno, il mattino e la notte, e ciò che rimane è una “nebbia” davanti agli occhi. I versi non cercano di trovare una spiegazione alla perdita personale, ma ne custodiscono l’incomprensibilità e l’immenso dolore, senza confini. Anna Maria Mickiewicz ha elaborato uno stile proprio e individuale, insieme a un approccio originale alle diverse dimensioni temporali e stilistiche della poesia. È una poesia del viaggio tra passato e presente, nascita e morte, patria ed emigrazione, natura e storia, silenzio e parola, filosofia e immagine. Il linguaggio dell’autrice è caratterizzato da frammentarietà ed ellissi, che conferiscono ai testi dinamismo, espressività e un carattere non convenzionale. La punteggiatura è ridotta, i versi brevi interrompono il tradizionale percorso sintattico, mentre gli spazi bianchi si trasformano in un significativo “modus operandi semantico”. Il senso non viene sempre espresso direttamente, ma viene percepito attraverso numerosi suggerimenti non detti e sorprendenti immagini verbali. Ciò permette di conservare una certa ambiguità e lascia al lettore la possibilità di un’interpretazione personale del testo.
Concludendo le mie osservazioni, aggiungerò che Anna Maria Mickiewicz è una voce poetica cosmopolita, profondamente radicata nella memoria, capace di spaziare dall’intimità verso la storia, dall’osservazione quotidiana della realtà verso riflessioni di carattere filosofico. La forza espressiva dell’autrice risiede nella capacità di lasciare immagini che continuano a lavorare nella memoria del lettore e a imprimervi una traccia duratura, come un “bulino” guidato dalla sensibilità letteraria della poetessa.
Auguro a tutti profonde emozioni e stimolanti riflessioni.
Izabella Teresa Kostka
settembre 2026
*
W panoramie współczesnych poetów polskich widnieje wiele wartościowych głosów, których życie i działalność związane są z pobytem na emigracji. Tak jest również w przypadku Anny Marii Mickiewicz, która od wielu lat mieszka na stałe w Anglii. To tam nieustannie rozwija się jej nietuzinkowy talent literacki, pozostawiając trwały ślad w polskiej kulturze.
Wiersze Anny Marii Mickiewicz zebrane w poniższej sekwencji malują przed naszymi oczami różne miejsca, przemierzają różnorodne języki i czasy: Lublin, Londyn, Kalifornię, lata 2005, 2007, 2009, 2011, aż po powrót do teraźniejszości. Są to teksty zrodzone z osobistego doświadczenia emigracji, obserwacji krajobrazu i pamięci, ale także z nieustannego dialogu z literaturą, historią i filozofią. Sama podróż nie jest tu jedynie przemieszczaniem się w przestrzeni geograficznej, lecz prawdziwym stanem bytu. Emigrant nosi w sobie pamięć, która nigdy całkowicie nie pokrywa się z miejscem, w którym żyje, a jednocześnie odkrywa, że nowe miejsca powoli stają się częścią jego tożsamości. W “Ulicy” łzy emigranta stają się cięższe od chleba, w “Azji” ruch ku Wschodowi przybiera ironiczną i niepokojącą formę kolejnych fascynacji, a Londyn staje się przestrzenią tranzytu, obserwacji i nieustannej konfrontacji. Obok aspektu migracyjnego w tekstach poetki odnajdujemy także liczne elementy natury tzn. liście, wilgotną ziemię, słoneczniki, pomidory, róże, kalie, przebiśniegi, torfowiska i ocean. Nie są one jedynie tłem, lecz prawdziwymi bytami, zdolnymi rejestrować czas i przemieniać go w ważne doświadczenia życiowe. Tak więc liść spotykający wilgotną ziemię staje się chwilą określającą rytm powrotu, a kwiat wyrastający z zaniedbanej cebulki staje się metaforą aktu tworzenia. Moją uwagę przykuł także element chronologiczny. Sam czas jest, w pewnym sensie, ukrytym bohaterem tego zbioru. Daty umieszczone skrupulatnie pod tekstami nabierają szczególnego znaczenia, gdyż nie wskazują jedynie momentu powstania wiersza, lecz stają się ważną częścią utworów. Oznaczenia “2005/2026”, “2010/2026”, “2005–2026” pokazują, że przeszłość nigdy nie staje się przeszłością ostateczną, a wszystko może być odbierane z odmiennej perspektywy czasu. Wiersz można ponownie otworzyć, zmienić, odczytać na nowo. Poezja staje się miejscem, w którym czas powraca i zatacza krąg, a wcześniejsze doświadczenie spotyka się ze spojrzeniem teraźniejszości.
Bardzo interesującym elementem twórczości Anny Marii Mickiewicz jest również powracająca postać Sokratesa, który pojawia się kilkakrotnie jako figura symboliczna. To oryginalna personifikacja filozofii i jej współczesnego dystansu do otaczającej rzeczywistości. To nie sam historyczny filozof pojawia się w tych wersach, lecz przede wszystkim reprezentowane przez niego pytania, wątpliwości i dylematy. W ten sposób pisarstwo poetki przybiera wymiar surrealny i niemal teatralny. Prezentowany przeze mnie wybór wierszy przenika również refleksja nad śmiercią i nieobecnością. “Niepojęte”, dedykowane synowi Stasiowi (1986–2023), stanowi najbardziej bezpośredni i bolesny przystanek tej drogi. Niebo zasnuwa granice, nieobecność wypełnia dzień, poranek i noc, a tym, co pozostaje, jest “mgła” na oczach. Wersy nie próbują znaleźć wyjaśnienia osobistej straty, lecz przechowują jej niepojętość i bezkresny ból. Anna Maria Mickiewicz wypracowała własny, indywidualny styl oraz oryginalne podejście do różnych płaszczyzn czasowych i stylistycznych. To poezja podróży pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, narodzinami a śmiercią, ojczyzną a emigracją, naturą a historią, milczeniem a słowem, filozofią a obrazem. Język autorki jest pełen fragmentaryczności i elips, które nadają tekstom dynamikę, ekspresję oraz niecodzienny charakter. Interpunkcja jest ograniczona, krótkie wersy przerywają tradycyjny układ składniowy, a białe przestrzenie przekształcają się w istotny “zabieg znaczeniowy”. Sens nie zawsze zostaje wypowiedziany wprost, lecz odbierany jest poprzez niedomówienia i zestawienia słownych obrazów. Pozwala to zachować wieloznaczność i pozostawia czytelnikowi możliwość indywidualnej interpretacji tekstu.
Podsumowując moje obserwacje dodam, że Anna Maria Mickiewicz to głos poetycki kosmopolityczny, głęboko zakorzeniony w pamięci, zdolny poruszać się od intymności ku historii, od codziennej obserwacji rzeczywistości ku refleksjom o charakterze filozoficznym. Siła wyrazu autorki tkwi w umiejętności pozostawiania obrazów, które nadal pracują w pamięci czytelnika i żłobią w niej trwały ślad “dłutem” literackiej wrażliwości poetki.
Życzę wszystkim głębokich wzruszeń i inspirujących przemyśleń.
Izabella Teresa Kostka
wrzesień 2026
***
urodziny
urodziło się bez skrzydeł
doleciało daleko
samolot ryzykownie zakołysał
nie bolało
urodziło się nagie
dołączyło do świata
świętuje każdego roku
kiedy liść spotyka
wilgotną ziemię
Lublin, Polska, 2008
*
compleanno
è nato senza ali
è volato lontano
l’aereo ha oscillato rischiosamente
non faceva male
è nato nudo
si è unito al mondo
festeggia ogni anno
quando una foglia incontra
la terra umida
Lublino, Polonia, 2008
Azja
znalezione na chodniku książki:
Achmatowa, Cwietajewa
dużo ich
obwoluty nie kuszą
ich czas odszedł
w galopie jak rydwany przelatują kolejne zachwyty
na wschód
dalej dalej!
teraz azjatyckie smoki
skośne polityczne łamańce
już czas
Azja wzywa
Londyn, 2007/2026
*
Asia
i libri trovati sul marciapiede:
Achmatova, Cvetaeva
ce ne sono molti
le sovraccoperte non attirano
il loro tempo è finito
al galoppo come carri volano via i successivi entusiasmi
verso est
più avanti più avanti!
ora i draghi asiatici
le contorsioni politiche oblique
è già tempo
l’Asia chiama
Londra, 2007/2026
narodziny
kwiat to nie tylko wiosenna nadzieja
pierwszy raz wyrósł tak po prostu
zaniedbana cebula zapomniany urok zapach
podobno nie mamy talentu
podobno rodzi się czyste natchnienie
wpadnie do niego trochę prochu ze spalonych traw torfowisk
pewnego dnia rozkwitnie
bukiet
drzewo
zjawisko
Londyn 28 kwietnia 2005-2026
*
nascita
un fiore non è soltanto speranza di primavera
la prima volta è spuntato così, semplicemente
un bulbo trascurato
un fascino dimenticato un profumo
pare che non abbiamo talento
pare che nasca una pura ispirazione
vi cadrà dentro un po’ di polvere dalle erbe bruciate delle torbiere
un giorno fiorirà
un bouquet
un albero
un fenomeno
Londra 28 aprile 2005-2026
słoneczny dzień w Kalifornii
odchodzą na chmurach wiosennie lekko niezauważalni aniołowie słów kilku białych słabych
odchodzą tam wysoko uścisną ręce pokiwają głowami
odchodzą pokornie pochyleni ludzie małych miast
z mieszkań z balkonikiem pełnym pelargonii w letnie dni
gdy o chłód trudno nawet wieczorem
odchodzą z dużych białych kalifornijskich domów
z ogrodów nawadnianych sztuczną rosą
odchodząc zostawiają widok Matki Boskiej na konarze drzewa
tak im się wydawało
lękali się czegoś co spada ukradkiem na błyszcząca rozgrzaną blachę samochodu
pilotem zamykają okna
a może to my nie widzieliśmy tych znaków
odchodzą
Davis, Kalifornia 2005/2026
*
una giornata di sole in California
se ne vanno sulle nuvole con leggerezza primaverile angeli di poche parole bianche fragili
se ne vanno lassù in alto si stringeranno le mani annuiranno con il capo
se ne vanno umilmente chini gli abitanti delle piccole città
dalle case con un balconcino pieno di gerani nelle giornate estive
quando è difficile trovare refrigerio persino la sera
se ne vanno dalle grandi case bianche californiane
dai giardini irrigati da una rugiada artificiale
andandosene lasciano la visione della Madonna sul ramo di un albero
così pareva loro
temevano qualcosa che cade di nascosto sulla lamiera lucida e rovente dell’automobile
con il telecomando chiudono le finestre
o forse siamo noi a non aver visto quei segni
se ne vanno
Davis, California 2005/2026
letnie zauroczenie
tęsknota
wieczorem
nie marzę
zamazuję szarości zapachem
dojrzałego złotem słonecznika
wachlarz brunatnych
żółtych liści
zapowiada zmiany
Londyn, sierpień 2009
*
infatuazione estiva
nostalgia
di sera
non sogno
sfumo i grigi con la fragranza
di un girasole maturo d’oro
un ventaglio di foglie brune
gialle
annuncia cambiamenti
Londra, agosto 2009
ulica
łzy emigranta są cięższe
niż
brązowy chleb
który sprzedają
ulice wchłaniają
wilgotny mech
London, maj 2010/2026
*
strada
le lacrime di un emigrante sono più pesanti
del
pane bruno
che vendono
le strade assorbono
il muschio umido
Londra, maggio 2010/2026
zachodzenie
zapach pomidorowych liści upaja z rana
kalie i róże
zachodzi słońce
budzi się
mosiężny księżyc
dźwięk dzwonów niesie
zapowiedź
początku i końca
Londyn, czerwiec 2011
*
tramonto
il profumo delle foglie di pomodoro inebria al mattino
calle e rose
tramonta il sole
si risveglia
la luna d’ottone
il suono delle campane porta
l’annuncio
dell’inizio e della fine
Londra, giugno 2011
rozkwitają poetyckie śmietniki historii
niezauważeni
londyńscy poeci
miastem
czerwonym autobusem
zakoleni
mitycznie zauroczeni
metalowym wózkiem z supermarketu
arbuzami wypchanym
nie na śmietnik, lecz do sklepików pchanym
Turków ramionami
przygnieceni
Przytułkiem Norwida
symbolami zakwitłym
sentymentami nasyconym
zeschłymi literami
historiograficznie zasypani
*
fioriscono le discariche poetiche della storia
inosservati
i poeti londinesi
dalla città
con l’autobus rosso
sballottati
miticamente incantati
da un carrello metallico del supermercato
colmo di angurie
spinto non verso la discarica, ma verso i negozietti
dalle braccia dei turchi
schiacciati
dal Rifugio di Norwid
fiorito di simboli
saturo di sentimentalismi
sepolti
sotto lettere inaridite
storiograficamente
ziemia płonie
porzucone ziele goryczy
zazieleniło ocean
dopieściło podwodne siedliska
zawrzało burzliwą falą
zakusiło
źdźbła
cierni
Sokrates pogrążony w niepokoju
z powodu dzisiejszego chłodu filozofii
i ziemi płonącej wojną
*
la terra brucia
l’erba amara abbandonata
ha fatto verdeggiare l’oceano
ha accarezzato gli habitat sottomarini
ha ribollito in un’onda tempestosa
ha tentato
gli steli
le spine
Socrate è immerso nell’inquietudine
a causa del freddo odierno della filosofia
e della terra che brucia per la guerra
niepojęte
Synowi Stasiowi (1986-2023)
niebo zasnuwa granice
nieobecność staje się
dniem porankiem nocą
zabierałeś lśnienie srebra jodły
odejściem cichym
niepojętym
to już tylko obecność
niewydolnej mgły oczu
*
incomprensibile
Al figlio Stasio (1986–2023)
il cielo vela i confini
l’assenza diventa
giorno mattino notte
portavi via il luccichio dell’argento dell’abete
con un congedo silenzioso
incomprensibile
ormai è soltanto la presenza
della nebbia esausta degli occhi
o tajemnicy czasu
W samotności
niemego ogrodu
wiosenne przebiśniegi
budzą Sokratesa
ze snu o dialogu
Zawiera przymierze
z wiecznością
Zamyka się wieko
nikłościami pajęczyn
okute
Ono dotrzyma tajemnic
w pieśni kosa płochliwego
zaklętych
Sokrates zadzwonił nocą
Płakał
Londyn, wiosna
*
sul mistero del tempo
Nella solitudine
del giardino muto
i bucaneve primaverili
svegliano Socrate
dal sogno del dialogo
Stringe un patto
con l’eternità
Si chiude il coperchio
ferrato
dalle cose da nulla delle ragnatele
Esso custodirà i segreti
incantati
nel canto di un timido merlo
Socrate ha telefonato nella notte
Piangeva
Londra, primavera
***
