Komentarz i przekład na język włoski: Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano: Izabella Teresa Kostka.
Da cosa nasce la poesia? Che cosa dà realmente impulso all’atto creativo: un evento sublime, una passione, un’emozione, la fugacità di un istante, oppure qualcosa di assolutamente ordinario, come una tazza di caffè? La mia ospite di oggi, alla quale dedico questa puntata di “Fokus literacki / Focus letterario”, è Justyna Łappo, una giovane e talentuosa poetessa polacca, autrice di quattro raccolte di poesie, che trasforma la quotidianità che ci circonda in una poesia ricca di riflessioni universali.
Le dodici poesie dell’autrice qui presentate nascono dalla sua grande sensibilità verso la sfera intima, riflessiva e profondamente umana, nella quale proprio le cose più semplici diventano lo stimolo per interrogarsi su ciò che più spesso sfugge alle definizioni e alla nostra attenzione. Questa poesia nasce dalla capacità di osservare con attenzione ciò che appare banale e privo di particolare importanza, fino a scoprire in esso una verità più grande e universale. In “Il bottone”, un oggetto umile diventa simbolo di relazione e responsabilità: il bottone “unisce” le cose, non giudica, non si schiera da una parte o dall’altra, non cerca colpevoli quando si stacca. In “Intelligenza” e “Saggezza”, l’attenzione si concentra invece sulla conoscenza e sulla maturità, contrapponendo alla certezza il valore del dubbio e il coraggio di dire “non lo so”. Nella poesia “Istruzioni per montare un essere umano”, la brillante ironia dell’immagine meccanica di un essere umano assemblato da molti elementi permette di confrontarsi con una domanda fondamentale: quanto della nostra identità appartiene realmente a noi e quanto, invece, viene costruito attraverso aspettative, modelli e indicazioni ricevute dagli altri. È un testo di grande valore, capace di suscitare profonde riflessioni, la cui visione contemporanea affronta con abilità uno dei dilemmi più importanti della nostra esistenza: la nostra identità e le scelte che compiamo nel corso della vita. Accanto alla dimensione riflessiva esiste anche uno spazio dedicato a un’esperienza più sensoriale ed emotiva. Le poesie “Vieni”, “Là dove comincia il silenzio” e “Nell’aroma dell’istante” sono veri acquerelli verbali, particolarmente riusciti, caratterizzati da una grande sensibilità verso la luce, gli odori, la natura, il corpo e la memoria. La realtà viene contemplata e il paesaggio, il crepuscolo, il profumo della terra o un gesto minimo diventano spazi nei quali il soggetto lirico può finalmente essere pienamente se stesso, senza bisogno di fornire spiegazioni superflue. Una sorta di manifesto dell’autrice è invece il componimento “Ispirazione”, nel quale la poetessa sottolinea come l’ispirazione creativa “si accorga” di ciò che passa accanto a noi troppo silenziosamente e di ciò che rimane dentro di noi, sebbene non abbia ancora avuto un proprio nome. È forse una delle chiavi interpretative più importanti dell’intero ciclo di poesie: la scrittura significa qui dare forma e nome a qualcosa che esisteva già dentro di noi, ma che non era ancora stato pienamente riconosciuto. Personalmente, alcuni frammenti delle poesie di Justyna Łappo mi fanno pensare alla poesia di Wisława Szymborska che, descrivendo eventi quotidiani, incontri e situazioni apparentemente poco importanti, sapeva trasformare la “normalità” in uno scrigno di verità e valori universali, rendendo i lettori consapevoli che spesso sono proprio le piccole cose e le casuali coincidenze a decidere il corso della nostra vita. La forza e la bellezza contenute nei rituali quotidiani e nei piccoli dettagli diventano così portatrici di un significato più profondo dell’esistenza. Posso affermare che queste poesie tracciano un percorso segnato da alcuni elementi fondamentali: il silenzio, la memoria, l’ascolto, l’identità, la saggezza, la passione, la libertà e la quotidianità apparentemente ordinaria. Sono proprio questi elementi a definire la direzione essenziale della poesia di Łappo e a condurre al suo messaggio fondamentale: la ricerca del senso dell’esistenza passa attraverso le piccole cose. Dal punto di vista linguistico, sono soprattutto il lessico e la struttura verticale dei versi a creare una lettura lenta, costruita attraverso pause, sospensioni e silenzi. Il testo non cerca di imporsi sul lettore mediante una forma complessa, ma gli lascia spazio per una partecipazione attiva e per riflessioni libere. La semplicità del linguaggio e dello stile adottati non significa però superficialità. Al contrario, dietro la lingua semplice di questi testi si cela una precisa strategia poetica: partire da un oggetto o da una situazione riconoscibile, attribuire alle cose una certa forma di coscienza e condurre poi il lettore verso una riflessione esistenziale più profonda. Attraverso un certo uso della personificazione degli oggetti, di cui il bottone è un esempio particolarmente riuscito, la poetessa affida alle cose una saggezza che gli esseri umani hanno spesso dimenticato. In molte poesie, inoltre, l’immagine finale o l’ultimo verso tende a riordinare retrospettivamente il significato dell’intero testo. La conclusione non è quindi soltanto una fine, ma diventa spesso una chiave capace di aprire il significato delle immagini precedenti. Si tratta di una soluzione caratteristica della poesia aforistica, che, per certi aspetti, può essere anche messa a confronto con alcuni meccanismi presenti nel Realismo Terminale italiano, nel quale l’oggetto quotidiano può diventare il punto di partenza per una più ampia riflessione sulla condizione umana. In conclusione, ritengo che l’arte poetica di Justyna Łappo sia una combinazione di semplicità e profondità, poesia e pensiero, riflessione e quotidianità. Grazie a questa fusione, i suoi versi non diventano mai pesanti né cupi, mentre le riflessioni esistenziali vengono trasmesse con la leggerezza e la naturalezza tipiche dell’esperienza quotidiana.
Auguro a tutti una lettura stimolante e ricca di ispirazione.
Izabella Teresa Kostka, agosto 2026
*
Z czego rodzi się poezja? Co naprawdę uruchamia akt twórczy: wzniosłe wydarzenie, namiętność, emocja, ulotność chwili, a może coś zupełnie zwyczajnego, jak kubek po kawie? Moim dzisiejszym gościem, któremu poświęcam ten odcinek “Fokusu literackiego / Focus letterario”, jest Justyna Łappo, młoda, utalentowana polska poetka, autorka czterech zbiorów wierszy, która otaczającą nas zwyczajną codzienność przekształca w poezję pełną uniwersalnych refleksji.
Wybranych poniżej dwanaście wierszy autorki wyrasta z jej wielkiej wrażliwości na sferę intymną, refleksyjną i głęboko ludzką, w której właśnie rzeczy najprostsze stają się impulsem do zadawania pytań o to, co najczęściej wymyka się definicjom i naszej uwadze. Poezja ta rodzi się z uważności i ze zdolności do przyglądania się temu, co wydaje się błahe i pozbawione większego znaczenia, aż odkryje się w tym większą, uniwersalną prawdę. W “Guziku” skromny przedmiot staje się symbolem relacji i odpowiedzialności: guzik “łączy” byty, nie osądza, nie opowiada się po żadnej stronie, nie szuka winnych, kiedy odpada. W “Inteligencji” i “Mądrości” uwaga koncentruje się na poznaniu i dojrzałości, przeciwstawiając pewności wartość wątpienia oraz odwagę powiedzenia “nie wiem”. W wierszu “Instrukcja składania człowieka” błyskotliwa ironia mechanicznej instrukcji składania człowieka z wielu części pozwala zmierzyć się z ważnym pytaniem: ile z naszej tożsamości naprawdę należy do nas, a ile zostaje zbudowane z oczekiwań, wzorców i wskazówek przejętych od innych. To niezwykle wartościowy i skłaniający do głębokich przemyśleń tekst, którego współczesna wizja zręcznie dotyka jednego z najważniejszych dylematów naszego istnienia: naszej tożsamości i dokonywanych przez nas życiowych wyborów. Obok wymiaru refleksyjnego istnieje także obszar poświęcony doświadczeniu bardziej zmysłowemu i emocjonalnemu. Wiersze “Chodź”, “Tam, gdzie zaczyna się cisza” i “W aromacie chwili” to bardzo udane słowne akwarele, odznaczające się dużą wrażliwością na światło, zapachy, naturę, ciało i pamięć. Rzeczywistość jest w nich kontemplowana, a krajobraz, zmierzch, zapach ziemi czy drobny gest stają się przestrzeniami, w których podmiot liryczny może w pełni stać się sobą, bez potrzeby składania zbędnych wyjaśnień. Swoistym manifestem autorki jest z kolei utwór “Wena”, w którym poetka zaznacza, że inspiracja twórcza “zauważa” to, co przemija obok nas zbyt cicho, oraz to, co pozostaje w nas, choć nie miało jeszcze własnego imienia. To być może jeden z najważniejszych kluczy interpretacyjnych do całego cyklu wierszy, ponieważ samo pisanie oznacza tu nadawanie kształtu i nazwy czemuś, co już istniało wewnątrz, ale nie zostało jeszcze dokładnie rozpoznane. Osobiście niektóre fragmenty wierszy Justyny Łappo przywodzą mi na myśl poezję Wisławy Szymborskiej, która, opisując codzienne zdarzenia, spotkania i z pozoru mało ważne sytuacje, potrafiła przekształcić “zwyczajność” w skarbnicę prawd i uniwersalnych wartości, uświadamiając czytelnikom, że często właśnie drobne rzeczy i przypadkowe zbiegi okoliczności decydują o naszym życiu. Siła i piękno zawarte w codziennych rytuałach i drobiazgach stają się wówczas nośnikami głębszego sensu istnienia. Mogę stwierdzić, że wiersze te tworzą ścieżkę wyznaczoną przez kilka podstawowych elementów: ciszę, pamięć, słuchanie, tożsamość, mądrość, pasję, wolność oraz pozorną zwyczajność dnia powszedniego. To właśnie te elementy wyznaczają zasadniczy kierunek poezji Łappo i prowadzą do jej podstawowego przesłania: poszukiwanie sensu istnienia prowadzi przez drobne rzeczy. Z punktu widzenia językowego to przede wszystkim leksyka oraz wertykalny układ wersów tworzą lekturę powolną, zbudowaną z pauz, zawieszeń i przemilczeń. Tekst nie próbuje narzucić się czytelnikowi poprzez złożoną konstrukcję, lecz pozostawia mu przestrzeń do czynnego uczestnictwa i swobodnych refleksji. Prostota zastosowanego języka i stylu nie oznacza jednak powierzchowności. Przeciwnie, za prostym językiem tych tekstów kryje się wyraźna strategia poetycka: wyjść od rozpoznawalnego przedmiotu lub sytuacji, nadać rzeczom pewną formę świadomości, a następnie doprowadzić czytelnika do głębszej refleksji egzystencjalnej. Stosując w pewnej mierze zabieg antropomorfizacji rzeczy, czego dobrym przykładem jest choćby guzik, poetka powierza przedmiotom mądrość, o której ludzie często zapomnieli. W wielu wierszach ostatni obraz lub wers porządkuje niejako wstecznie znaczenie całego tekstu. Puenta nie jest więc wyłącznie zakończeniem, lecz często kluczem otwierającym sens wcześniejszych obrazów. Jest to rozwiązanie charakterystyczne dla poezji aforystycznej, a w pewnym zakresie można je również porównać z mechanizmami obecnymi we włoskim realizmie terminalnym, gdzie przedmiot codzienny może stać się punktem wyjścia do szerszej refleksji nad kondycją człowieka. Podsumowując moje rozważania, uważam, że sztuka poetycka Justyny Łappo jest połączeniem prostoty i głębi, poezji i myśli, refleksji i codzienności. Dzięki temu jej wiersze nie stają się nigdy ciężkie ani mroczne, a wszelkie egzystencjalne refleksje przekazywane są z lekkością i bezpretensjonalnością właściwą codziennemu doświadczeniu.
Życzę wszystkim inspirującej i stymulującej lektury.
Izabella Teresa Kostka, sierpień 2026
chodź
pójdziemy tam
gdzie wieczór rozwiesza światło
na gałęziach starych lip
usiądziemy na kocu
który pachnie słońcem i trawą zapamiętaną z lata
nad nami będą płynąć chmury
każda zajęta własnym kształtem
i żadna nie będzie chciała być podobna do drugiej
świerszcze zaczną swoją cichą naradę
jakby od ich głosów zależało nadejście nocy
będziemy zgadywać
czy pierwszy spadnie liść
czy pierwsza gwiazda
i nie będziemy musieli mieć racji
trawa położy się pod naszymi plecami
bez pytania kim jesteśmy
powietrze przyniesie zapach
rozgrzanej ziemi
i dalekich sadów
gdzie jabłka dojrzewają bez pośpiechu i bez oklasków
będziemy milczeć
bo są chwile
którym słowa tylko przeszkadzają
pozwól swojej dłoni odnaleźć moją
na chwilę
żebyśmy mogli sprawdzić
czy naprawdę trzeba czegoś więcej
niż odrobiny nieba
garści trawy
i kogoś kto patrzy w tę samą stronę.
*
vieni
andremo là
dove la sera appende la luce
ai rami dei vecchi tigli
ci siederemo sulla coperta
che profuma di sole e d’erba ricordata dall’estate
sopra di noi scorreranno le nuvole
ognuna assorta nella propria forma
e nessuna vorrà essere simile all’altra
i grilli inizieranno la loro silenziosa conversazione
come se dal loro canto dipendesse l’arrivo della notte
indovineremo
se cadrà prima una foglia
o una stella
e non avremo bisogno di avere ragione
l’erba si stenderà sotto le nostre schiene
senza chiedere chi siamo
l’aria porterà il profumo
della terra riscaldata
e dei frutteti lontani
dove le mele maturano senza fretta e senza applausi
staremo in silenzio
perché ci sono momenti
in cui le parole sono solo d’intralcio
lascia che la tua mano trovi la mia
per un istante
per scoprire
se davvero serve qualcosa di più
di un po’ di cielo
una manciata d’erba
e qualcuno che guarda nella stessa direzione.
inteligencja
nie mieszka
w najgrubszych
książkach
ani w pamięci
która potrafi
wyrecytować świat
od początku
do końca
zna ludzi
którzy wygrali
każdą dyskusję
i przegrali
każdą rozmowę
wie
jak daleko
jest do gwiazd
ale wciąż nie potrafi
zmierzyć odległości
między dumą
a mądrością
najbardziej jednak
lubi przebierać się
za pewność
choć najczęściej
zaczyna się
od cichego
nie wiem.
*
intelligenza
non abita
nei libri
più spessi
né nella memoria
capace di
recitare il mondo
dall’inizio
alla fine
conosce persone
che hanno vinto
ogni discussione
e perso
ogni conversazione
sa
quanto è lontano
arrivare alle stelle
ma ancora non sa
misurare la distanza
tra l’orgoglio
e la saggezza
più di tutto, però,
ama travestirsi
da certezza
sebbene, il più delle volte,
cominci
con un silenzioso
non lo so.
GUZIK (2.08.2026r.)
nie zabiera głosu
nie zna
żadnej wielkiej teorii
od lat
robi tylko jedno
łączy
nie pyta
czy prawa strona
ma więcej racji
odlewej
nie wybiera
nie obraża się
gdy przyszyją go
do innego płaszcza
gde wygłasza
mądrych zdań
może dlatego
trzyma więcej
niż niejeden człowiek
a kiedy odpadnie
nie szuka winnych
cierpliwie
czeka
na nitkę.
*
IL BOTTONE (2.08.2026)
non parla
non conosce
nessuna grande teoria
da anni
fa una cosa soltanto
unisce
non chiede
se il lato destro
abbia più ragione
del sinistro
non sceglie
non si offende
quando lo cuciono
a un altro cappotto
non pronuncia
frasi sagge
forse per questo
tiene insieme più cose
di quanto facciano
molti esseri umani
e quando si stacca
non cerca colpevoli
pazientemente
aspetta
un filo.
WENA (30.07.2026r.)
nie wiadomo
kiedy przychodzi
nie ma zwyczaju
się zapowiadać
zastaje człowieka
przy niedopitej kawie
w środku nocy
albo właśnie wtedy
gdy nie ma pod ręką kartki
ma słabość
do rzeczy niepozornych
spojrzenia zatrzymanego
o sekundę za długo
zapachu pustego pokoju
śmiechu
który przeżył tego
kto się śmiał
niczego nie uważa
za nieważne
bez pytania zagląda do pamięci
otwiera szuflady
od lat zamknięte
i wyjmuje z nich rzeczy
które miały już
nic nie znaczyć
miały
ze smutkiem
obchodzi się ostrożnie
nie próbuje go pocieszać
przysuwa mu tylko krzesło
i czeka
aż sam zacznie mówić
zresztą wena
rzadko coś wymyśla
raczej zauważa
to co przeszło obok
zbyt cicho
to co zostało w człowieku
choć człowiek był pewien
że dawno minęło
potem znika
bez pożegnania
zostawia kilka wersów
i lekkie zdziwienie
że wszystko to
od dawna miało w nas
swoje miejsce
tylko jeszcze
nie miało imienia.
*
ISPIRAZIONE (30.07.2026)
non si sa
quando arriva
non ha l’abitudine
di annunciarsi
sorprende una persona
con il caffè ancora da finire
nel cuore della notte
oppure quando
non ha un foglio a portata di mano
ha un debole
per le cose poco appariscenti
uno sguardo che si trattiene
un secondo di troppo
l’odore di una stanza vuota
una risata
sopravvissuta
a chi rideva
non considera
nulla
irrilevante
senza chiedere permesso
fruga nella memoria
apre cassetti
chiusi da anni
e ne tira fuori cose
che ormai
non avrebbero dovuto
significare più nulla
non avrebbero dovuto
con la tristezza
ha modi delicati
non cerca di consolarla
le avvicina soltanto una sedia
e aspetta
finché non comincia
a parlare da sola
del resto l’ispirazione
raramente inventa qualcosa
piuttosto si accorge
di ciò che è passato accanto
troppo in silenzio
di ciò che è rimasto dentro una persona
anche se era certa
che fosse passato
da molto tempo
poi scompare
senza salutare
lascia qualche verso
e un lieve stupore
nel constatare
che tutto questo
da tempo aveva già
un posto dentro di noi
solo che ancora
non aveva un nome.
SPEKTAKL
kurtyna nie pyta
czy jesteś gotów
otwiera się
jak poranek
który nie zna
naszych planów
jedni uczą się ról
tak długo
że zapominają
własnego głosu
inni wychodzą na środek
z pustymi dłońmi
i właśnie dlatego
wydają się prawdziwi
najgłośniejsze brawa
nie zawsze
znaczą najwięcej
czasem cisza
wstaje z miejsca
jako pierwsza
a gdy przedstawienie
dobiega końca
na scenie zostają
tylko ślady kroków
i nagle wiadomo
że przez cały ten czas
nie chodziło o to
jak zagraliśmy
lecz
czy choć
przez chwilę
byliśmy sobą.
*
LO SPETTACOLO
il sipario non chiede
se sei pronto
si apre
come il mattino
che non conosce
i nostri programmi
alcuni imparano i ruoli
così a lungo
che dimenticano
la propria voce
altri entrano in scena
a mani vuote
ed è proprio per questo
che sembrano veri
gli applausi più fragorosi
non sempre
significano di più
a volte è il silenzio
ad alzarsi per primo
e quando lo spettacolo
volge alla fine
sul palco rimangono
solo le tracce dei passi
e all’improvviso si capisce
che per tutto quel tempo
non si trattava di
come abbiamo recitato
ma
se almeno
per un momento
siamo stati noi stessi.
STAN MAJĄTKU
na pytanie
co posiadam
odpowiadam ostrożnie
bo słowo
pasja
nie mieści się
w rubrykach
dla jednych
to tylko godziny
które nie zarobiły
na własne usprawiedliwienie
dla innych
ciche powodzenia
kciuki
zaciśnięte gdzieś
po drugiej stronie dnia
to dziwne
najwięcej dostałam
wtedy
gdy przestałam liczyć
i zaczęłam iść
za głosem
który znał mnie
wcześniej
niż ja sama
więc jeśli kiedyś
będą spisywać
mój majątek
niech zostawią
puste miejsce
przy liczbach
i dopiszą tylko
że wystarczyło
słuchać siebie.
*
STATO PATRIMONIALE
alla domanda
su ciò che possiedo
rispondo con cautela
perché la parola
passione
non entra
nelle caselle
per alcuni
sono solo ore
che non hanno guadagnato
abbastanza
per giustificare se stesse
per altri
sono silenziosi
“in bocca al lupo”
pollici
incrociati da qualche parte
dall’altra parte del giorno
è strano
ho ricevuto di più
quando
ho smesso di contare
e ho cominciato a seguire
una voce
che mi conosceva
prima
di quanto mi conoscessi io stessa
quindi, se un giorno
dovessero fare l’inventario
dei miei beni
vorrei che lasciassero
uno spazio vuoto
accanto alle cifre
e scrivessero soltanto
che era bastato
ascoltare se stessa.
w aromacie chwili
odnajduję coś
co nie ma własnego imienia
filiżanka nie wie
że uczestniczy w wydarzeniu
dłoń nie domyśla się
że została wybrana
oddech wykonuje swoje obowiązki
bez potrzeby oklasków
tylko ja jak to mam w zwyczaju
dopisuję znaczenia do rzeczy
które doskonale radziły sobie
bez mojej pomocy
chwila nie prosi aby ją zapamiętać
nie zatrzymuje zegarów
nie składa obietnic
mija
a jednak z jakiegoś powodu
wieczorem wraca
siada obok ciszy i udaje
że zawsze tam była
może właśnie tak powstaje pamięć
z drobiazgów które nie planowały
stać się ważne.
*
nell’aroma dell’istante
ritrovo qualcosa
che non ha un nome proprio
la tazza non sa
di partecipare all’evento
la mano non sospetta
di essere stata scelta
il respiro fa il suo dovere
senza bisogno di applausi
solo io, come mio solito,
aggiungo significati alle cose
che se la cavavano perfettamente
senza il mio aiuto
l’istante non chiede
di essere ricordato
non ferma gli orologi
non fa promesse
passa
eppure, per qualche ragione,
la sera ritorna
si siede accanto al silenzio e finge
di essere sempre stata lì
forse è proprio così che nasce la memoria
da piccole cose
che non avevano previsto
di diventare importanti.
“Tam, gdzie zaczyna się cisza”
stoję na brzegu dnia
gdzie piach pamięta stopy
tych co odeszli w stronę słońca
wiatr czesze mi włosy jak stare wspomnienie
a sukienka tańczy w rytmie
którego nie zna już żadne miasto.
nie mówię nic
bo tutaj nie trzeba
tutaj cisza ma smak słonej skóry
a palma rzuca cień na to
czego nie chcę już nosić.
za mną droga
przede mną światło
morze jak lustro pokazuje mi twarz
taką jakiej jeszcze nie znałam
wolną
łagodną
całą dla siebie.
to nie jest ucieczka
to powrót
do miejsca gdzie serce
nie potrzebuje tłumaczeń
a każda fala mówi:
“jesteś tu, wystarczasz”.
*
“Là dove comincia il silenzio”
sto sulla riva del giorno
dove la sabbia ricorda i passi
di chi è partito verso il sole
il vento mi pettina i capelli come un vecchio ricordo
e il vestito danza al ritmo
che ormai nessuna città conosce.
non dico nulla
perché qui non serve
qui il silenzio ha il gusto della pelle salata
e una palma posa la sua ombra su ciò
che non voglio più portare con me.
alle mie spalle la strada
davanti a me la luce
il mare come uno specchio mi mostra un volto
come non l’avevo mai conosciuto prima
libero
mite
tutto per me.
non è una fuga
è un ritorno
in un luogo dove il cuore
non ha bisogno di spiegazioni
e ogni onda dice:
“sei qui, sei abbastanza”.
MĄDROŚĆ
mądrość nie mieszka
w odpowiedziach
mieszka w pokorze
która uczy słuchać
zanim zaczniemy mówić
nie rodzi się z pewności
lecz z odwagi by przyznać
“wciąż się uczę
wciąż nie wiem wszystkiego”
bo najgłębsze prawdy
nie krzyczą o sobie
przychodzą cicho
jak świt po długiej nocy
a człowiek naprawdę dojrzewa
nie wtedy gdy ma ostatnie słowo
lecz wtedy gdy potrafi
zrozumieć cudze milczenie
*
SAGGEZZA
la saggezza non abita
nelle risposte
abita nell’umiltà
che insegna ad ascoltare
prima di cominciare a parlare
non nasce dalla certezza
ma dal coraggio di ammettere
“sto ancora imparando
ancora non so tutto”
perché le verità più profonde
non gridano per farsi sentire
ma arrivano in silenzio
come l’alba dopo una lunga notte
e si matura davvero
non quando si ha l’ultima parola
ma quando si sa
comprendere il silenzio altrui.
INSTRUKCJA SKŁADANIA CZŁOWIEKA
nikt jej nigdy nie dołączył
dlatego od wieków
mylimy kolejność
najpierw uczymy się odpowiadać
dopiero później zadawać pytania
przymierzamy cudze zdania
jak płaszcze po starszym rodzeństwie
rękawy są za długie
ale z czasem przestajemy to zauważać
serce montujemy w pośpiechu
czasem odwrotnie
i dopiero po latach
dziwi nas
że tęskni za tym
czego nie widziało
pamięć dostajemy w częściach
jedna pachnie kredą
druga mokrą wełną
trzecia ukrywa się
w dźwięku przesuwanej szuflady
najtrudniej przykręcić zachwyt
śrubki znikają
w najmniej odpowiednim momencie
i trzeba improwizować
niektórzy zamiast niego
wkładają ambicję
albo zegarek
albo cudze oczekiwania
potem wszystko działa
ale wydaje dziwny odgłos
dopiero pod koniec
kiedy instrukcja
jest już zupełnie niepotrzebna
odkrywamy małym drukiem
że człowieka
od początku
należało składać
od środka.
*
ISTRUZIONI PER MONTARE
UN ESSERE UMANO
nessuno le ha mai incluse
per questo da secoli
sbagliamo l’ordine
prima impariamo a rispondere
solo dopo a fare domande
proviamo le frasi degli altri
come cappotti presi in prestito dai fratelli maggiori
le maniche sono troppo lunghe
ma col tempo smettiamo di accorgercene
montiamo il cuore in fretta
a volte al contrario
e solo dopo anni
ci stupiamo
che abbia nostalgia di ciò
che non ha mai visto
riceviamo la memoria a pezzi
uno profuma di gesso
un altro di lana bagnata
il terzo si nasconde
nel suono di un cassetto che scorre
la cosa più difficile da avvitare è lo stupore
le viti scompaiono
nel momento meno opportuno
e bisogna improvvisare
alcuni al suo posto
inseriscono l’ambizione
o un orologio
o le aspettative degli altri
poi tutto funziona
ma emette uno strano rumore
solo alla fine
quando le istruzioni
sono ormai del tutto inutili
scopriamo, scritto in piccolo
che un essere umano
fin dall’inizio
avremmo dovuto montarlo
dall’interno.
nie pytaj
nie mówię dużo
słowa mają u mnie krótką smycz
czasem wcale nie wychodzą na spacer
milczenie nie jest dumą
raczej czymś jak kubek odstawiony na bok
po zbyt gorzkiej herbacie
byli tacy którzy mówili więcej ode mnie
aż zostało we mnie echo
o słabszym zasięgu
nie zaczepiam
nie dlatego że nie potrafię
tylko dlatego że pamiętam
pamięć bywa uprzejma inaczej niż ludzie
nie przerywa
nie udaje
nie poprawia tonu
nie pytaj czemu milczę
to nie chłód tylko zmęczenie słuchaniem
które zostaje trochę dłużej niż rozmowa
dzień mija zwyczajnie
wystarcza mi ciche “dzień dobry” w myślach
i krok który nie zatrzymuje się w pół
reszta jakoś się odbywa
nawet beze mnie w roli głównej.
*
non chiedere
non parlo molto
le mie parole hanno il guinzaglio corto
e a volte non escono a spasso
il silenzio non è orgoglio
è piuttosto qualcosa di simile a una tazza messa da parte
dopo un tè troppo amaro
ce n’erano alcuni che parlavano più di me
finché dentro di me è rimasto un’eco
con una portata più limitata
non attacco discorso
non perché non ne sia capace
ma perché ricordo
la memoria sa essere cortese
in un modo diverso dalle persone
non interrompe
non finge
non corregge il tono
non chiedermi perché sto in silenzio
non è freddezza, è stanchezza di ascoltare
che rimane un po’ più a lungo della conversazione
la giornata passa normalmente
mi basta un silenzioso “buongiorno” nei pensieri
e un passo che non si ferma a metà
il resto, in qualche modo, accade
anche senza di me nel ruolo da protagonista
