Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
Komentarz i przekład na włoski Izabella Teresa Kostka.

****

         La poesia è un mondo sublime, nel quale l’individualità artistica dell’autore cerca spesso di esprimere ciò che è indicibile e inafferrabile nella percezione del mondo che lo circonda e nel suo rapporto con l’altro. È uno spazio sottile, che richiede una profonda riflessione e al quale non sono sempre necessari il frastuono della quotidianità, il pathos o il grido esasperato. Al contrario, le affermazioni più appropriate e le parole più preziose nascono spesso nel silenzio intenso e nel raccoglimento spirituale.
        Ecco, le poesie di Anna Sołbut nascono da una parola essenziale, concentrata e quasi isolata dal chiasso assordante del mondo contemporaneo. I suoi versi si rivolgono a ciò che accade nelle dimensioni più intime dell’esperienza umana, così come al semplice desiderio di comprendere l’altro e alla frequente impossibilità che accompagna tale necessità.  Nei dodici componimenti presentati oggi, la quotidianità diventa una sorta di “confine”, oltre il quale le cose acquistano un significato simbolico, senza però essere artificialmente caricate di significati costruiti a forza. Uno dei temi più importanti di questi componimenti è il rapporto con l’altro, che diventa al tempo stesso indispensabile e indecifrabile.  “Lo stesso tramonto / lo vediamo diversamente” – in queste parole è racchiusa una delle verità fondamentali dell’esistenza umana. Anche quando possiamo parlare, toccare, ascoltare e “sfiorare” l’anima dell’altro, non siamo mai in grado di identificarci pienamente con la sua esperienza e con le sue emozioni. La distanza non è soltanto una questione di spazio o di sentimenti, ma una parte inseparabile dell’esistenza umana. Il silenzio e il tacere diventano, invece, espressione di ciò che non viene pronunciato, ma che rimane sempre profondamente percepibile. Accanto alla relazione con il prossimo compare costantemente anche il motivo del tempo stesso, che ci sfugge, proprio come sfuggono le promesse e come la nostra vita può non riuscire a essere all’altezza delle aspettative. È molto forte anche il legame dell’essere umano con la terra, intesa contemporaneamente come materia, origine e destino. I piedi conoscono la terra come un “sostegno premuroso”, da essa traggono il senso della direzione e della stabilità, mentre sulla terra rimangono le orme, sorgono le case e le croci. Il corpo, nei versi di Anna Sołbut, è invece rappresentato come “il luogo” nel quale si incontrano la biologia e l’esistenza, la fragilità, la sensibilità e il bisogno di appartenenza. Dal punto di vista della struttura dei testi, l’autrice costruisce una successione di immagini brevi e incisive, usando una sintassi essenziale, numerose pause e frequenti enjambement. La frammentarietà del verso non è però, a mio parere, una scelta esclusivamente formale, ma sembra riprodurre il modo in cui la coscienza umana ricostruisce il passato. Lo fa spesso in maniera frammentaria e discontinua, attraversando emozioni difficili e dolorose, e cercando di dare all’esperienza vissuta un ordine individuale. Tutto questo compone, nel caso di Anna Sołbut, una voce poetica di carattere meditativo, profondamente intima e al tempo stesso concreta, capace di muoversi dalla visione personale verso una più ampia universalità. La forza espressiva dell’autrice non risiede nell’enfasi né nel pathos artificioso, ma proprio nella sobrietà e in quelle poche parole attentamente scelte.
        La sequenza dei testi pubblicati oggi rappresenta per me una domanda incessante sulla possibilità di rimanere umani di fronte al reciproco allontanarsi, di fronte al trascorrere del tempo e alla perdita. La poesia è per l’autrice un modo per dire con sincerità “…ricordati la mia ombra”, nonostante la consapevolezza che ogni ricordo sia sempre incompleto, ma forse proprio per questo eternamente vivo e degno di una profonda riflessione.

Invito tutti a lasciarsi coinvolgere da queste poesie e a trarne le proprie, ricche considerazioni.

Izabella Teresa Kostka
settembre 2026


****

          Poezja to świat wysublimowany, w którym indywidualność artystyczna autora próbuje często wyrazić to, co niewypowiedziane i nieuchwytne w odbiorze otaczającego go świata oraz w jego stosunku do drugiego człowieka. To obszar subtelny, wymagający głębokiego namysłu, któremu nie zawsze potrzebny jest zgiełk codzienności, patos czy przesadny krzyk. Wręcz przeciwnie, najtrafniejsze stwierdzenia i najcenniejsze słowa rodzą się często w przejmującej ciszy i skupieniu.
       No właśnie, wiersze Anny Sołbut rodzą się ze słowa oszczędnego, skupionego i niemal odizolowanego od dudniącego wokół hałasu świata. Jej wersy kierują się ku temu, co dzieje się w najbardziej intymnych obszarach ludzkiego doświadczenia, a także ku zwyczajnemu pragnieniu zrozumienia drugiego człowieka i częstej niemożności, która temu pragnieniu towarzyszy. W prezentowanych dzisiaj dwunastu wierszach codzienność staje się rodzajem “granicy”, za którą rzeczy nabierają znaczenia symbolicznego, ale nie zostają sztucznie obciążone wymyślonymi na siłę znaczeniami. Jednym z najważniejszych tematów tych tekstów jest relacja z drugim człowiekiem, która staje się jednocześnie konieczna i nieodgadniona. “Ten sam zachód słońca / widzimy inaczej” – w tych słowach zawarta jest jedna z fundamentalnych prawd ludzkiego istnienia. Nawet kiedy możemy rozmawiać, dotykać, słuchać, a nawet “musnąć” duszy drugiego człowieka, nigdy nie jesteśmy w stanie w pełni utożsamić się z jego doświadczeniem i odczuciami. Oddalenie nie jest wyłącznie kwestią przestrzeni czy uczuć, lecz nieodłączną częścią ludzkiego istnienia. Milczenie i cisza stają się natomiast wyrazem tego, co niewypowiedziane, lecz dobrze odczuwalne. Obok relacji z drugim człowiekiem nieustannie pojawia się także motyw czasu, który wymyka się nam, podobnie jak wymykają się obietnice i nasze życie, które nie zawsze potrafi sprostać oczekiwaniom. Silna jest również więź człowieka z ziemią, rozumianą jednocześnie jako materia, początek i przeznaczenie. Stopy poznają ziemię jako “troskliwe oparcie”, czerpią z niej poczucie kierunku i stabilności, a na ziemi pozostają kroki, stoją domy i krzyże. Ciało ukazane jest natomiast w wierszach Anny Sołbut jako miejsce, w którym spotykają się biologia i egzystencja, kruchość, wrażliwość oraz potrzeba przynależności. Z punktu widzenia struktury tekstów, autorka posługuje się krótkimi, zwięzłymi i wyrazistymi obrazami, oszczędną składnią, dużą ilością pauz oraz częstymi przerzutniami. Fragmentaryczność samego wersu nie jest jednak, według mnie, wyborem wyłącznie formalnym, ponieważ wydaje się odtwarzać sposób, w jaki ludzka świadomość rekonstruuje przeszłość. Robi to właśnie w sposób fragmentaryczny i nieciągły, przechodzi przez trudne i bolesne emocje, próbując nadać przeżytemu doświadczeniu indywidualny porządek. To wszystko składa się w przypadku Anny Sołbut na głos poetycki o charakterze medytacyjnym, bardzo intymnym, a zarazem konkretnym, zdolnym do przemieszczania się od osobistego wymiaru ku szeroko pojętej uniwersalności. Siła wyrazu autorki nie tkwi w emfatyczności ani sztuczności, lecz właśnie w oszczędności, w kilku uważnie dobranych słowach.
           Sekwencja publikowanych dzisiaj tekstów jest dla mnie nieprzerwanym pytaniem o możliwość pozostania człowiekiem wobec wzajemnego oddalenia, wobec upływu czasu i straty. Poezja jest dla autorki sposobem, by powiedzieć ze szczerością “… przypomnij sobie mój cień”, a wszystko to mimo ogarniającej ją świadomości, że każde wspomnienie jest zawsze niepełne, ale może właśnie dlatego pozostaje wiecznie żywe i warte głębokiej refleksji.

Zapraszam wszystkich do bogatych przemyśleń.

Izabella Teresa Kostka
wrzesień 2026

***

Ze świtem
nad zbolałą poduszką
ponad biel
podąża mój wzrok
wstań
wołają ściany
uwikłane w ciemność
wstań
zegar niepokoju
pogania bezradnie

nie masz innej drogi
jak ten dzień
kolejny
by pokonać siebie

*

All’alba
sopra il cuscino dolente
oltre il biancore
segue il mio sguardo
alzati
gridano i muri
avvolti nell’oscurità
alzati
l’orologio dell’inquietudine
incalza impotente

non hai altra strada
che questo giorno
un altro
per sconfiggere te stesso



****


Nigdy
nie dowiem się
co myślisz
patrząc za horyzont

nawet
jeśli mi powiesz

ten sam
zachód słońca
widzimy inaczej

nie dowiem się
co czujesz
słuchając muzyki
czy głaszcząc psa

nawet
jeśli dotknę
twojej duszy
poczuję co innego


*


Mai
saprò
cosa pensi
guardando oltre l’orizzonte

anche
se me lo dirai

lo stesso
tramonto
lo vediamo diversamente

non saprò
cosa provi
ascoltando la musica
o accarezzando il cane

anche
se sfiorerò
la tua anima
sentirò qualcosa di diverso

***

Zapisać
imię na piasku
i odejść

nic więcej
ponad
pamięć słowa


*


Scrivere
il nome sulla sabbia
e andare via

niente di più
che
il ricordo di una parola


***

Pogubiły nam się ścieżki
a lęk tak łatwo
rozchodzi się
w zakamarkach serca

naszym nogom
zgubiły się mosty
i kładki
do siebie

jeszcze wzajemnie
budujemy
powietrzne przestrzenie myśli
ale naszym ustom
już mylą się słowa
a rękom gesty
plączą się w milczeniu

a wydawało się
że w tym zgiełku rzeczy
byliśmy razem
choć każde z nas
stało osobno
na własnym
właściwym
miejscu


*


Si sono smarriti i sentieri
e la paura così facilmente
si diffonde
negli angoli del cuore

ai nostri piedi
si sono smarriti i ponti
e le passerelle
verso l’altro

ancora costruiamo
insieme
spazi sospesi di pensieri
ma alle nostre labbra
si confondono ormai le parole
e alle mani i gesti
si aggrovigliano nel silenzio

e pareva
che in quel frastuono di cose
fossimo insieme
anche se ciascuno di noi
stava da solo
nel proprio
giusto
posto

***

Jedna łza
i ściana ciszy

kiedy
spada na ziemię
nadzieja
rozpryskuje się
na tysiące
atomów

razem z nią
rozpada się
cały świat


*


Una lacrima
e un muro di silenzio

quando
la speranza
cade a terra
si frantuma
in migliaia
di atomi

insieme a lei
si sgretola
il mondo intero


***

Kiedy dni
stawały się
ciężkie
od chmur
i przeczuć

swój cień
nisko
układała
na ziemi

czasem
przyklękał
przy niej wiatr
ogrzewał oddech
w cieple
jej wzroku


*

Quando i giorni
diventavano
pesanti
di nuvole
e presagi

la sua ombra
bassa
si distendeva
sulla terra

a volte
il vento
si inginocchiava accanto a lei
scaldando il respiro
nel calore
del suo sguardo


***

Cicho
ledwie dźwięk
gdzieś obok
jak fragment
rozbitego snu
opada
na ziemię

toczy
pod nogi
niczym
niechciany los

tak pękają
serca
i kasztany


*


Silenzioso
appena un suono
da qualche parte accanto
come un frammento
di sogno infranto
cade
a terra

rotola
ai piedi
come
un destino indesiderato

così si spaccano
i cuori
e le castagne

***

Moje dłonie
łapczywie
zagarniają czas
jakby chciały jeszcze
coś udowodnić
zdążyć
lub zatrzymać

wymykają się oczom
i drżącymi palcami
uderzają w przestrzeń

po omacku
szukając
nie spełnionych
obietnic


*


Le mie mani
avidamente
afferrano il tempo
come se volessero ancora
dimostrare qualcosa
riuscirci
o fermarlo

sfuggono agli occhi
e con dita tremanti
colpiscono lo spazio

a tentoni
cercando
promesse
incompiute

***

Moje stopy
przywykły do ziemi

od pierwszego kroku
znały
to czułe oparcie

i choć często
dzieliła je
podeszwa buta
były wdzięczne
za przyciąganie
i stabilizację

to stąd czerpały
pewność kierunku
i pojęcie przestrzeni

ziemia
nadała im
prawo istnienia

na niej zawsze
stawiano kroki
domy
i krzyże


*

I miei piedi
abituati alla terra

dal primo passo
conoscevano
quel sostegno premuroso

e anche se spesso
le separava
la suola della scarpa
erano grate
per la forza di gravità
e la stabilità

da qui traevano
la certezza della direzione
e il senso dello spazio

la terra
ha dato loro
il diritto di esistere

su di essa da sempre
si posano i passi
le case
e le croci


***

Świat jest
za szeroki
nie obejmiesz go
ramieniem
nie przytulisz

nie odpowiada
na oczekiwania
on nawet
nie słucha

świat jest głodny
i spragniony
władzy

nie obchodzą go
twoje dylematy
jesteś
i to ci powinno
wystarczyć

a twój bunt
wśród tylu walk
czym jest
by skapitulować

Schody

Nigdy nie wiadomo
jak nisko
przyjdzie nam upaść

dlatego
wybieramy schody
myślimy
że będzie łatwiej
wszak idziemy
na własnych warunkach

zmęczeni drogą
mijamy skrzętnie
dekalog
i ziemskie prawa

ostrożnie
stawiamy stopy
by nie ujawnić
własnej obecności

po omacku
szukamy
drogi ucieczki

i choć tyle
było nam dano
nic nie ocalało


*


Il mondo è
troppo vasto
non puoi avvolgerlo
con un braccio
non puoi stringerlo

non risponde
alle aspettative
non ascolta
nemmeno

il mondo ha fame
e sete
di potere

non gli importano
i tuoi dilemmi
esisti
e questo dovrebbe
bastarti

e la tua ribellione
tra tante battaglie
cos’è
se non capitolare

Scale

Non si sa mai
quanto in basso
ci toccherà cadere

per questo
scegliamo le scale
pensiamo
che sarà più facile
in fondo camminiamo
alle nostre condizioni

stanchi del cammino
evitiamo accuratamente
il decalogo
e le leggi terrene

con cautela
posiamo i piedi
per non rivelare
la nostra presenza

a tentoni
cerchiamo
una via di fuga

e sebbene tanto
ci sia stato dato
nulla è sopravvissuto


***

Opowiedz mnie
drogo
raz jeszcze
zawróć
odpocznij
i przypomnij sobie

opowiedz
jak ostatni liść
opowiada
o drzewach
korzeniach
i ziemi

opowiedz mnie
jeszcze raz
drogo
przypomnij sobie
mój cień


*


Racconta di me
strada
ancora una volta
torna indietro
riposa
e ricorda

racconta
come l’ultima foglia
racconta
degli alberi
delle radici
e della terra

racconta di me
ancora una volta
strada
ricordati
la mia ombra


***