Komentarz i przekład z włoskiego Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in lingua polacca Izabella Teresa Kostka.
***
Ci sono voci poetiche che cercano l’eccezionalità del linguaggio e altre che, invece, scelgono di raccontare la vita attraverso il potere e la bellezza della semplicità. L’arte poetica di Rita Iacomino è una scrittura limpida, trasparente e autentica, capace di trasformare gli eventi quotidiani in immagini intrise di intensa emozione. E così riflettiamo sul tempo: il tempo che passa, lasciando ferite, ricordi e nostalgia, ma che sa anche rinascere come l’alba sul mare. I paesaggi naturali diventano sublimi stati d’animo, a volte un vero interlocutore silenzioso che accompagna l’autrice nei suoi momenti di attesa, perdita, speranza e rinascita.
L’amore abbraccia con una coltre accogliente quasi ogni componimento, ma non è descritto nella sua dimensione puramente idilliaca e idealizzata. È un amore ricordato, mancato, proibito, a volte finito, che continua a vibrare di mille sfaccettature nella memoria e nella parola stessa. La forza primaria delle poesie qui pubblicate è la loro dimensione intimistica, alla quale si affiancano poesie dedicate anche agli altri: l’omaggio alle donne, il ritratto di Gaia nel passaggio all’età adulta, il ricordo affettuoso di Emilio, la dichiarazione d’amore verso la poesia stessa – compagna fedele e rifugio dell’anima. A tratti la voce poetica rinuncia al sentire individuale della poetessa, aprendosi alla visione più ampia, più collettiva, sfiorando temi universali. Sono versi che non cercano effetti sorprendenti, non accendono fuochi d’artificio, ma affidano il loro potere alla sincerità dello sguardo, alla forza del battito del cuore, al fascino dell’ondeggiare del mare e alla lieve musicalità del linguaggio. La cristallina trasparenza delle immagini create da Rita Iacomino rende questa sequenza poetica vicina al lettore, invitandolo a riconoscersi nelle emozioni raccontate e a ritrovare, tra i versi, frammenti della propria vita come se fossero un abbraccio accogliente di una persona amata. Dal punto di vista stilistico nelle quindici poesie prevale il verso libero, caratterizzato da un ritmo pacato e da un lessico volutamente accessibile e consueto. Vorrei però sottolineare che la scelta di una lingua semplice, quotidiana non impoverisce il testo, ma ne valorizza la dimensione strettamente emotiva, favorendo una diretta conversazione con il lettore. Nei componimenti incontriamo le personificazioni e le metafore naturali, utilizzate non soltanto come ornamento linguistico, ma come strumenti di profonda e attenta introspezione. Uno degli aspetti più pittoreschi delle liriche qui presentata è l’andirivieni delle immagini. Esse ritornano, ondeggiano e si intrecciano reciprocamente: il mare, i fiori, il vento, le mani, il silenzio, la notte, la luce, creando una visione simbolica, una cornice preziosa capace di donare unità ai singoli componimenti. Ogni poesia dialoga ininterrottamente con le altre, delineando con agilità un vero racconto esistenziale. Particolarmente significativa e interessante è la presenza della poesia come tema della poesia stessa. La scrittura non appare soltanto come atto artistico, ma come forma di salvezza, catarsi dell’anima attraverso cui l’esistenza riesce a trovare il suo significato.
In tale modo la poetessa richiama il riflesso della tradizione lirica italiana del Novecento, mantenendo sempre una voce personale e autentica.
La forza più grande delle poesie di Rita Iacomino risiede nella capacità di esprimere emozioni comuni attraverso immagini soavi e sincere, senza pathos artificioso né superflui ornamenti stilistici. É l’arte poetica da gustare al vespero in silenzio, sulle sponde del mare che sussurra lievemente le storie comuni intrise di sentimenti e malinconia.
Izabella Teresa Kostka, luglio 2026
***
Istnieją głosy poetyckie, które dążą do niezwykłości języka oraz takie, które wybierają opowiadanie o życiu poprzez siłę i piękno prostoty. Poezja Rity Iacomino odznacza się przejrzystością, klarownością i autentycznością, potrafi przemieniać codzienne wydarzenia w obrazy nasycone głębokim wzruszeniem. Wraz z autorką rozważamy nad czasem: czasem, który przemija, pozostawiając rany, wspomnienia i nostalgię, ale który potrafi także odradzać się niczym świt nad morzem. Krajobrazy natury stają się subtelnymi stanami duszy, niekiedy milczącym rozmówcą towarzyszącym poetce w chwilach oczekiwania, straty, nadziei i odrodzenia.
Miłość otula niemal każdy utwór swoim ciepłym płaszczem, nie jest jednak ukazana wyłącznie w wymiarze idyllicznym i wyidealizowanym. Jest to miłość wspominana, niespełniona, zakazana, czasem utracona, która nadal rozbrzmiewa niezliczonymi odcieniami w pamięci i w samym słowie. Największą siłą opublikowanych tu wierszy jest ich intymny charakter, któremu towarzyszą również utwory poświęcone innym: hołd złożony kobietom, portret Gai w chwili wkraczania w dorosłość, pełne czułości wspomnienie aktora o imieniu Emilio oraz wyznanie miłości samej poezji – wiernej towarzyszce i schronieniu dla duszy. Miejscami głos poetycki odchodzi od indywidualnego doświadczenia autorki, otwierając się na szerszą, bardziej wspólnotową perspektywę, by dotknąć tematów uniwersalnych. Są to wiersze, które nie poszukują zaskakujących efektów ani nie olśniewają fajerwerkami środków stylistycznych. Swoją siłę powierzają szczerości spojrzenia, rytmowi bijącego serca, urokowi falującego morza oraz subtelnej muzyczności języka. Krystaliczna przejrzystość obrazów tworzonych przez Ritę Iacomino sprawia, że ten poetycki cykl staje się bliski czytelnikowi, zapraszając go do odnalezienia w opowiedzianych emocjach cząstek własnego życia, niczym w serdecznym uścisku ukochanej osoby. Pod względem formalnym piętnaście zamieszczonych tu utworów napisanych zostało przede wszystkim wierszem wolnym, odznaczającym się spokojnym rytmem oraz świadomie prostym i przystępnym językiem. Chciałabym jednak podkreślić, że wybór codziennej, nieskomplikowanej mowy nie zubaża tekstów, lecz wydobywa ich emocjonalną głębię, sprzyjając bezpośredniemu dialogowi z czytelnikiem. W wierszach odnajdujemy personifikacje i metafory zaczerpnięte ze świata natury, które pełnią nie tylko funkcję ozdobną, ale stają się narzędziem wnikliwej introspekcji. Jednym z najbardziej malowniczych elementów prezentowanych liryk jest powracający korowód obrazów. Morze, kwiaty, wiatr, dłonie, cisza, noc i światło nieustannie powracają, przenikają się i splatają ze sobą, tworząc symboliczną przestrzeń, cenną ramę nadającą jedność poszczególnym utworom. Każdy wiersz prowadzi nieprzerwanie dialog z pozostałymi, kreśląc z wdziękiem spójną opowieść o ludzkim istnieniu. Szczególnie interesująca jest tu obecność poezji jako tematu samej poezji. Pisanie nie jawi się jedynie jako akt artystyczny, lecz jako forma ocalenia, katharsis duszy, dzięki któremu egzystencja odnajduje swoje znaczenie. W ten sposób poetka nawiązuje do tradycji włoskiej liryki XX wieku, zachowując zarazem własny, autentyczny głos.
Największą wartością poezji Rity Iacomino pozostaje umiejętność wyrażania powszechnych emocji za pomocą łagodnych i szczerych obrazów, pozbawionych sztucznego patosu i zbędnych ozdobników stylistycznych.To poezja, którą najlepiej smakować o zmierzchu, w milczeniu, na brzegu morza szepczącego cicho zwyczajne historie przeniknięte uczuciami i melancholią.
Izabella Teresa Kostka, lipiec 2026
***
ALBA NUOVA SUL MARE
Tiepida la sera si schiude
in un silenzio innaturale
e incontra la luce della luna.
Non pesa la notte
se Morfeo guida il sonno
su isole trasparenti.
Ma i fiori non hanno più terra
e inclinano corolle appassite
senza profumo.
Ci vuole una pioggia persistente
e il vento che fa oscillare i rami
come carezze fredde.
A est, sul mare un’alba nuova
ricrea una cartolina
senza tempo.
*
NOWY ŚWIT NAD MORZEM
Ciepły wieczór otwiera się
w nienaturalnej ciszy
i spotyka blask księżyca.
Noc nie ciąży,
jeśli Morfeusz prowadzi sen
ku przejrzystym wyspom.
Lecz kwiaty nie mają już ziemi
i pochylają zwiędłe kielichy
bez woni.
Potrzeba upartego deszczu
i wiatru, który ukołysze gałęzie
niczym chłodne pieszczoty.
Na wschodzie, nad morzem, nowy świt
znowu tworzy pocztówkę
pozbawioną czasu.
***
DONNE
Deserti sono i cieli
quando la luna si ritrae
e gli astri si nascondono
dietro nuvole erranti.
Venti bizzarri
bussano alla porta
e portano messaggi invisibili,
eco di vite non vissute
Giocano i profumi della notte
come fosse una festa
di dolci melodie.
È difficile lenire dolori
che arrivano dai ricordi
di vite impossibili
abitate in strette cornici.
Ma le donne,
non consegnano i sogni al buio.
Li racchiudono in segreto
nelle stanze più profonde del cuore
e li custodiscono con amore.
*
KOBIETY
Puste są niebiosa,
gdy księżyc odchodzi,
a gwiazdy kryją się
za wędrującymi chmurami.
Dziwne wiatry
pukają do drzwi,
niosąc niewidzialne przesłania,
echo żyć, których nigdy nie przeżyto.
Nocne zapachy igrają,
jakby trwało święto
pełne słodkich melodii.
Trudno ukoić ból,
powracający ze wspomnień
o niemożliwych życiach,
zamkniętych w ciasnych ramach.
Lecz kobiety
nie oddają swych marzeń ciemności.
Skrywają je w sekrecie
w najgłębszych komnatach serca
i strzegą ich z miłością.
***
IL TRAM
Fari illuminati e carrozze gialle
raccontano di desideri
e amori proibiti.
Viaggio,
con suoni di arpe senza melodia,
calze spesse e guanti di lana
a sopportare il gelo.
Sapori mai dimenticati
di un percorso che fruga
fra le ombre dei finestrini.
Ma tutto finisce lì,
nella rimessa,
dove il tram spegne
*
TRAMWAJ
Zapalone reflektory i żółte wagony
opowiadają o marzeniach
i zakazanych miłościach.
Podróżuję
wśród dźwięków harf bez melodii,
w grubych pończochach i wełnianych rękawiczkach,
znosząc mróz.
Niezapomniane smaki
z drogi, która przeszukuje
cienie w szybach tramwaju.
Lecz wszystko dobiega końca tam,
w zajezdni,
gdzie tramwaj gasi
światła.
***
OSTRICHE A MEZZOGIORNO
Lenti i passi
e solo un istante
ad aspettare
una languida marea.
Segni muti arrivano
da vuoti incolmabili
mentre il grande albero
dona ristoro all’arsura.
Sa di pianto questo piatto,
tu guardi un biglietto
durato quindici anni,
io bacio con il pensiero
labbra morbide
che promettono paradisi.
Sembrava facile dirti…
è finita,
non incontrarti più,
non pensarti più.
Ma in questo nulla,
una perla si chiude
dentro un guscio vuoto
dove si nasconde
una storia indimenticabile.
*
OSTRYGI W POŁUDNIE
Powolne kroki,
i tylko jedna chwila,
czekająca
na leniwy przypływ.
Nieme znaki nadchodzą
z pustek, których nie można wypełnić,
a wielkie drzewo
przynosi ulgę spragnionej ziemi.
To danie smakuje łzami,
patrzysz na bilet,
który przetrwał piętnaście lat,
ja myślą całuję
miękkie wargi,
obiecujące raj.
Sądziłam, że tak łatwo powiedzieć ci…
to już koniec,
więcej cię nie spotkać,
więcej nie myśleć o tobie.
Lecz w tej nicości
perła zamyka się
w pustej muszli,
ukrywającej
niezapomnianą historię.
***
LE FERITE DI UN AMORE
Riflessi nudi
si specchiano nei giorni
velati dalle ombre.
La notte
ripete negli occhi spenti
il dolore di un cuore deriso
che non ama i silenzi.
Inseguo parole non dette
mani che non si sfiorano
e ricordi sbiaditi.
Mi avvio lungo una strada
fatta di solitudine
dove solo il tempo
lenirà le ferite.
*
.
RANY MIŁOŚCI
Obnażone odblaski
przeglądają się w dniach
przesłoniętych cieniem.
Noc
powtarza w zgaszonych oczach
ból wyszydzonego serca,
które nie kocha ciszy.
Ścigam niewypowiedziane słowa,
niedotykające się dłonie,
i wyblakłe wspomnienia.
Wyruszam drogą
utkaną z samotności,
gdzie tylko czas
ukoi rany.
***
LETTO VUOTO
Ho messo lenzuola pulite stasera,
era un gioco fra noi.
Rosse,
come il sangue che pulsa
ingannando l’attesa.
Volgo gli occhi all’orizzonte
a catturare brividi.
E m’incanto ad ascoltare il vento
che preme sui vetri e crea accordi,
come armonia di suoni e note musicali.
È un enigma questa notte,
forse passerà un angelo
dirà “amen” e ti vedrò.
Ma resta vuoto il letto
e l’inquietudine diventa solitudine.
Non rimane altro
che aspettare il nuovo giorno
*
PUSTE ŁÓŻKO
Wieczorem założyłam świeżą pościel,
to była nasza gra.
Czerwoną,
jak pulsująca krew
zwodząca oczekiwanie.
Zwracam oczy ku horyzontowi,
by uchwycić dreszcze.
Wsłuchuję się z zachwytem w wiatr,
który napiera na szyby i tworzy akordy,
jak harmonię nut i dźwięków.
Ta noc jest zagadką,
może przejdzie anioł,
rzeknie “amen” i znów cię zobaczę.
Lecz łóżko pozostaje puste,
a niepokój zmienia się w samotność.
Nie pozostaje nic innego,
jak czekać na nowy dzień.
***
MANI
È fredda la strada qui intorno,
non scalda il profumo del pane
e fischia il vento fra i tetti
sbattendo le imposte socchiuse.
Odore di fuoco,
allungo le mani e ti cerco,
guardo i tuoi occhi
e leggo pensieri remoti
di un tempo scaduto.
Non so rassegnarmi
al ricordo di baci proibiti,
all’onda che spinge alla riva
e a te che sussurri
“ti amo”.
E parlo d’amore,
sorrido e poi piango,
afferro le mani di un tempo infinito,
le guardo, le sfioro, le chiudo.
Sono solo le mie.
*
DŁONIE
Zieje chłodem droga wokół mnie,
nie ogrzewa jej woń chleba,
a wiatr świszcze między dachami,
uderzając w uchylone okiennice.
Zapach ognia,
wyciągam dłonie i szukam ciebie,
patrzę w twe oczy
i odczytuję odległe myśli
z minionego czasu.
Nie potrafię pogodzić się
ze wspomnieniem zakazanych pocałunków,
z falą popychającą ku brzegowi
i z tobą, który szepczesz
“kocham cię”.
Mówię o miłości,
uśmiecham się, potem szlocham.
Chwytam dłonie z nieskończonego czasu,
patrzę na nie, muskam je, zaciskam.
To tylko moje dłonie.
****
UNA LUCE SPENTA
Una luce si spegne
ed è silenzio.
Provo un sapore strano,
come di foglie amare masticate.
Raccolgo fra le mani
i miei pensieri
ed è tachicardia disordinata.
Rimango senza fiato
rinchiusa nel mio cerchio
ad aspettare un fuoco
che non brucia.
Ascolto il cuore
che come culla dondola e mi appaga
in questa lunga attesa
che in ogni istante si rinnova.
*
ZGASZONE ŚWIATŁO
Gaśnie światło
i zapada cisza.
Czuję dziwny smak,
jak gorzkie liście przeżuwane w milczeniu.
Zbieram w dłonie
me myśli
i ogarnia mnie nierówny rytm serca.
Brakuje mi tchu,
zamknięta w swym kręgu
czekam na ogień,
który nie płonie.
Słucham serca,
które niczym kołyska łagodnie mnie kołysze i koi
w tym długim oczekiwaniu,
odnawiającym się z każdą chwilą.
**
EMILIO IL CANT’ATTORE
Sul palco rimbalza la musica,
forte, viva, intensa
e ritrovo a teatro
la mappa segreta dei ricordi.
Gaber e Jannacci
irrompono in platea
come un terremoto,
tra mani che applaudono a tempo
e occhi accesi di gioia.
Emozioni condivise
per i tuoi capelli
ricci, ribelli e scarmigliati
che volano insieme a te.
È una recita cantata
di parole e note intrecciate,
che bucano il cuore
come in un sogno profondo.
Il tempo stasera fa silenzio,
si è fermato davvero qui,
in una canzone, in una voce
in questo stare insieme.
*
EMILIO ŚPIEWAJĄCY AKTOR
Na scenie odbija się muzyka,
mocna, żywa, intensywna,
a ja odnajduję w teatrze
sekretną mapę wspomnień.
Gaber i Jannacci
wpadają na widownię
niczym trzęsienie ziemi,
pośród klaszczących do rytmu dłoni
i rozświetlonych radością oczu.
Wspólnie wzruszamy się
twymi
kręconymi, niesfornymi, rozwichrzonymi włosami,
które unoszą się razem z tobą.
To śpiewany spektakl
utkany ze słów i nut,
które przeszywają serce,
jak w głębokim śnie.
Dziś wieczorem czas zamilkł,
naprawdę zatrzymał się tutaj
w piosence, w głosie,
w tej chwili bycia razem.
***
BICCHIERI SCOMPAGNATI
Giro sull’onda del carillon
che suona una nenia lieve,
sospesa tra granelli di meteore
e fili di silenzio.
Esclusa dal tuo mondo,
con lo sguardo basso,
mi rannicchio in un angolo di vita.
Ho la mente assorta,
cerco un nuovo senso,
fuori dal mio tempo
e lontana da ogni luogo.
Forse dovrei alzarmi,
uscire dal letargo
e sciogliere il mio pianto.
*
NIEUPORZĄDKOWANE KIELISZKI
Krążę z dźwiękiem pozytywki,
grającej cichą kołysankę,
zawieszoną między ziarnami meteorów
a nićmi ciszy.
Wykluczona z twego świata,
ze spuszczonym wzrokiem,
kulę się w zakamarku życia.
Mam umysł pogrążony w zadumie,
szukam nowego sensu
poza moim czasem
i daleko od każdego miejsca.
Może powinnam wstać,
wyjść z letargu
i pozwolić łzom się rozpłynąć.
***
POESIA
Non ho avuto bisogno di cercarti,
sei arrivata sola,
fra mille voci dentro
e i versi che leggevo da bambina.
Hai scavato dentro me irriducibile,
giorno dopo giorno,
mese dopo mese,
anno dopo anno.
Hai sostato prepotente,
sui petali sfogliati delle margherite,
nel canto antico dell’amore,
all’ombra della mia tristezza.
Ora sei qui,
compagna nelle mie notti insonni,
profumo delle mie lontane primavere
lenimento dei torrenti in piena.
*
POEZJA
Nie musiałam cię szukać
przyszłaś sama,
wśród tysięcy wewnętrznych głosów
i wierszy, które czytałam jako dziecko.
Drążyłaś mnie nieustępliwie,
dzień po dniu,
miesiąc po miesiącu,
rok po roku.
Zatrzymałaś się zachłannie
na oberwanych płatkach stokrotek,
w odwiecznej pieśni miłości,
w cieniu mego smutku.
Teraz jesteś tutaj
towarzyszką mych bezsennych nocy,
zapachem mych odległych wiosen,
ukojeniem wezbranych rwących potoków.
***
SASSI LEVIGATI
Nei cieli d’estate,
dove la nostalgia esplora i ricordi
volo,
volo più in alto
fin dove il pensiero
riesce ad arrivare.
Forse era un’altra vita
quando vedevo il colore delle vele
in lontananza
e sentivo il rumore del mare
che sussurrava parole dolci.
Ma dentro una bottiglia
inizia un sogno
che l’acqua cullerà
fra le piccole onde.
Arriverà l’inverno
e poi la neve coprirà la sabbia
e rimarranno i sassi della mia marina
ad aspettare il vento caldo di scirocco
per ricreare vita
e l’argento della luna
a ridonare amore.
*
WYGŁADZONE KAMIENIE
Na letnich niebach,
gdzie tęsknota przemierza wspomnienia
szybuję,
lecę coraz wyżej,
tam, dokąd
zdoła dotrzeć myśl.
Może to było w innym życiu,
gdy widziałam w oddali
barwę żagli
i słyszałam szum morza,
szeptającego czułe słowa.
Lecz w butelce
rodzi się sen,
który ukołysze woda
na drobnych falach.
Nadejdzie zima,
a potem śnieg okryje piasek
i pozostaną kamienie na moim brzegu,
czekające na ciepły wiatr scirocco,
co na nowo tchnie życie,
a srebro księżyca
znów przywróci miłość.
***
GAIA E I SUOI DICIOTTO ANNI
È la gioia che accompagna
il cambio di una data,
l’idea di libertà
come farfalla impazzita.
E ti sembra di tagliare il vento,
attraversare l’aria con il cuore
pieno di speranze
da realizzare.
È sera,
guardi la luna che ruba luce al sole
e le mani sfogliano petali immaginari
di un futuro pieno
di giorni colorati.
*
GAIA I JEJ OSIEMNASTE URODZINY
To radość, towarzysząca
zmianie daty,
myśl o wolności
jak oszalały motyl.
I wydaje ci się,
że przecinasz wiatr,
przemierzasz powietrze z sercem
pełnym nadziei,
czekających na spełnienie.
Zapada wieczór,
patrzysz na księżyc,
co wykrada światło słońcu,
a dłonie zrywają wyimaginowane płatki
przyszłości pełnej
kolorowych dni.
***
IL RESPIRO DELLA POESIA
Le mie mani insegnano
un linguaggio particolare,
quello del tatto e degli sguardi amorosi
che si appoggiano sulla pelle, come promesse.
Attraverso il tuo volto
cerco negli occhi l’amore di sempre,
quel frutto che maturando
attraversa le stagioni della vita
e diventa sempre più dolce.
Nel tempo che ci è dato,
voglio respirare ancora
ogni giorno poesia,
perché ogni mio respiro
ha il tuo nome.
*
ODDECH POEZJI
Moje dłonie uczą
szczególnego języka,
języka dotyku i czułych spojrzeń,
spoczywających na skórze niczym obietnice.
Na twoim obliczu
szukam w oczach tej samej miłości,
owocu, który dojrzewając
przechodzi przez pory życia
i staje się coraz słodszy.
W czasie, który nam dano,
chcę jeszcze oddychać
codziennie poezją,
gdyż każdy mój oddech
nosi twoje imię.
***
AL MIO NOSTALGICO PAESE
Vorrei essere ancora estate
quando l’autunno sarà alle porte,
il frinire delle cicale silenzierà le piante
e il mare si farà più scuro.
È vuoto il porticciolo,
l’acqua lambisce gli scogli
con i raggi dell’ultimo sole
e forma gocce colorate.
Non c’è incertezza al cambio di stagioni,
la natura fa il suo corso
in attesa della nuova primavera.
*
MOJEJ UTĘSKNIONEJ OJCZYŹNIE
Chciałabym, by wciąż trwało lato,
gdy jesień zapuka do drzwi,
a cykady umilkną wśród roślin
i morze stanie się ciemniejsze.
Port jest pusty,
woda obmywa skały
w promieniach ostatniego słońca
i tworzy barwne krople.
Pory roku się nie wahają,
natura podąża swym rytmem,
czekając na nadejście nowej wiosny.
***
