Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
Komentarz i przekład na włoski Izabella Teresa Kostka.
***
Sono molteplici i volti della poesia che ci si manifestano tanto in versi intrisi di coraggio, di accuse sociali, di fervore e di pathos, quanto in strofe dal tono più intimo, ricche di sensibilità, nelle quali in primo piano emergono la comune debolezza e fragilità umana. È proprio la sua imprevedibilità e la sua natura democratica a garantire a ogni autore piena libertà tematica e libertà nell’impiego dei mezzi espressivi.
Irena Tetlak è una poetessa polacca i cui versi attraversano ambiti apparentemente lontani tra loro, sia sul piano tematico sia su quello stilistico. La loro forza risiede nell’intimità e nella storia, nella memoria personale e nella crudeltà della guerra, nel corpo e nel cosmo, e tutto questo viene espresso attraverso una voce coerente e sempre espressiva. La poetessa osserva il mondo, ma non pone né se stessa né l’essere umano al suo centro. Al contrario, uno degli elementi più ricorrenti della sua scrittura è proprio lo spostamento dell’io lirico dalla posizione dominante e il suo reinserimento nell’insieme delle cose, della natura e degli altri esseri. Nel componimento “Guarda” troviamo un vero e proprio credo poetico dell’autrice, che afferma: “Non essere l’ombelico del mondo”. L’essere umano è fragile, temporaneo, esposto all’azione del mondo ed è “soltanto una falena / in volo cieco verso la luce”. Questa consapevolezza apre alla possibilità di una relazione più autentica e priva di idealizzazioni con il mondo circostante. La fragilità umana è il fondamento sul quale si costruisce la nostra effimera esistenza. Tra gli altri elementi importanti della poetica di Irena Tetlak devo ricordare la natura, che diventa interlocutrice, specchio, memoria e, anche, misura dell’esistenza. Con grande forza espressiva compare inoltre la casa, come spazio dell’intimità e di una memoria ancora viva. In “Quando tacque il suono dell’ambulanza”, la casa continua a vivere attraverso i suoi rumori, sebbene la presenza umana sia improvvisamente scomparsa. Il dolore non viene nominato direttamente ed è proprio la materia delle diverse cose a permetterci di percepirlo in modo quasi tangibile. Negli altri testi presentati oggi, la poetessa affronta il tema della crisi delle relazioni e della comunicazione interpersonale. La poesia “Il legame” mette in discussione la possibilità stessa di una vicinanza fondata soltanto su una vuota apparenza, mentre “Evoluzione della comunicazione” costruisce una sorta di mappa ironica del linguaggio contemporaneo. Percorriamo così un cammino dal linguaggio condiviso fino al silenzio, passando attraverso lo slang, le immagini, le abbreviazioni, i punti interrogativi e quelli esclamativi, finché tutto si riduce, alla fine, alla copertura dei social media. Tetlak affronta anche una tematica storica e civile, che trova la sua espressione nel testo “Appello al cittadino sulla Terra”, dove la guerra in Ucraina entra nella nostra coscienza attraverso immagini concrete: bambini uccisi, donne in fuga, esplosioni, macerie, alberi sradicati e croci. Perché l’uomo uccide l’uomo? La risposta non va cercata in cielo, ma “sulla Terra”, negli “strati della malvagità umana”. Eppure, nonostante tutto, il tono complessivo delle poesie qui presentate non conduce alla disperazione. Dopo le atrocità della guerra, la perdita, lo smarrimento e il silenzio, la voce dell’autrice trova la forza di rinascere e di dire: “amo / questo mondo intero, di nuovo”.
Mi permetto di affermare che proprio quel “di nuovo” racchiude il senso più profondo di questi testi. La poesia di Irena Tetlak mostra la debolezza e la fragilità, ma non il nichilismo né il torpore. La poetessa vede la distruzione e continua a cercare la luce. Attraversa il silenzio e, nonostante tutto, continua a credere nella potenza della parola. E, soprattutto, ci fa comprendere che la fragilità non è soltanto una debolezza, ma può diventare la condizione dalla quale nascono una forma più consapevole di perseveranza, il desiderio di migliorarsi e l’amore.
Auguro a tutti profonde emozioni e momenti di riflessione.
Izabella Teresa Kostka
ottobre 2026
***
Różne są oblicza poezji, które ukazują się nam zarówno w wersach pełnych odwagi, społecznych oskarżeń, żaru i patosu, jak i w strofach o zabarwieniu bardziej intymnym, pełnym wrażliwości, w których na pierwszy plan wysuwa się zwyczajna ludzka słabość i kruchość. To właśnie jej nieprzewidywalność i demokratyczność sprawiają, że każdy z twórców ma pełną swobodę tematyczną i wolność w stosowaniu środków wyrazu.
Irena Tetlak to polska poetka, której wiersze przemierzają pozornie odległe od siebie obszary, zarówno tematyczne, jak i stylistyczne. Ich siłą są intymność i historia, pamięć osobista i okrucieństwo wojny, ciało i kosmos, a wszystko to zostaje wyrażone za pomocą jednolitego, ekspresyjnego głosu. Poetka obserwuje świat, ale nie stawia siebie ani człowieka w jego centrum. Wręcz przeciwnie, jednym z najczęściej powracających elementów jej pisarstwa jest właśnie przesunięcie “ja” lirycznego z pozycji dominującej i przywrócenie go zbiorowi rzeczy, natury oraz innych istot. W wierszu “Spójrz” znajdujemy prawdziwe credo poetki, które brzmi: “Nie bądź pępkiem świata”. Człowiek jest kruchy, tymczasowy, wystawiony na działanie świata i jest “tylko ćmą / co ślepo leci do światła”. Ta świadomość otwiera możliwość bardziej autentycznej, pozbawionej idealizmu relacji z otaczającym światem. Ludzka kruchość jest fundamentem, na którym zbudowana jest nasza ulotna egzystencja. Wśród innych ważnych elementów poetyki Ireny Tetlak wymienić muszę naturę, która staje się rozmówczynią, zwierciadłem, pamięcią, a nawet miarą istnienia. Z wielką siłą wyrazu pojawia się także dom jako przestrzeń intymności i wciąż żywej pamięci. W “Gdy umilkł dźwięk karetki” dom nadal żyje poprzez swoje dźwięki, chociaż ludzka obecność nagle z niego znika. Ból nie zostaje nazwany bezpośrednio, a właśnie sama materia różnorodnych rzeczy pozwala go odczuć w sposób wręcz namacalny. W innych prezentowanych dzisiaj tekstach poetka podejmuje temat kryzysu relacji i samej komunikacji międzyludzkiej. Utwór “Więź” podaje w wątpliwość samą możliwość bliskości opartej jedynie na pustych pozorach, a “Ewolucja komunikacji” tworzy rodzaj ironicznej mapy współczesnego języka. Przemierzamy więc drogę od wspólnego języka aż po milczenie, poprzez slang, obrazy, skróty, znaki zapytania i wykrzykniki, aż w końcu wszystko sprowadza się do zasięgu w mediach społecznościowych. Tetlak porusza także temat historyczny i obywatelski, który konkretyzuje się w wierszu “Odezwa do obywatela na ziemi”, gdzie wojna w Ukrainie wkracza do naszej świadomości poprzez konkretne obrazy, którymi są zabite dzieci, uciekające kobiety, eksplozje, gruzy, wyrwane drzewa i krzyże. Dlaczego człowiek zabija człowieka? Odpowiedzi nie należy szukać w niebie, lecz “na Ziemi”, w “pokładach ludzkiego zła”. Mimo wszystko wydźwięk przedstawionych poniżej wierszy nie prowadzi do rozpaczy. Po okrucieństwach wojny, stracie, rozdarciu i milczeniu głos autorki odnajduje siłę, by narodzić się na nowo i powiedzieć “kocham / cały ten świat od nowa”.
Odważę się stwierdzić, że właśnie to “od nowa” zawiera w sobie najgłębszy sens tych tekstów. Poezja Ireny Tetlak ukazuje słabość i kruchość, ale nie nihilizm ani marazm. Poetka widzi zniszczenie, a jednak wciąż szuka światła. Przechodzi przez milczenie, a mimo to nadal wierzy w potęgę słowa. I przede wszystkim uświadamia nam, że kruchość nie jest jedynie słabością, lecz może stać się warunkiem, z którego rodzą się bardziej świadoma forma wytrwałości, dążenie do samodoskonalenia i miłość.
Życzę wszystkim głębokich wzruszeń i przemyśleń.
Izabella Teresa Kostka,
październik 2026
***
spójrz
spójrz na drzewa
póki nie strawił ich pożar
porównaj siebie do skały
do rzeki do morza
do drewnianej belki w murze
do łuku w sklepieniu
do fresku na ścianie katedry
do kraty w zamkowej wieży
do słowa które jest w wierszu
zobacz swoją kruchość i moc
chociaż raz chociaż chwilę
nie bądź pępkiem świata
jesteś tylko ćmą
co ślepo leci do światła
*
guarda
guarda gli alberi
finché il fuoco non li avrà divorati
paragona te stesso alla roccia
al fiume, al mare
a una trave di legno nel muro
a un arco nella volta
a un affresco sulla parete della cattedrale
a una grata nella torre del castello
alla parola che sta nel verso
guarda la tua fragilità e la tua forza
almeno una volta, almeno per un istante
non essere l’ombelico del mondo
sei soltanto una falena
in volo cieco verso la luce
****
spokój
cichy ocean wlewa we mnie
księżyc na dobranoc
spokojem obmywa całe ciało
za dnia zapamiętane migotanie
ryba która spełnia marzenia
w złotych łuskach słońca
płynie do ciebie pośród myśli
na dobry dzień
na spełnienie bez końca
*
quiete
un oceano silenzioso si riversa dentro di me
la luna della buonanotte
lambisce tutto il corpo con la sua quiete
il luccichio custodito durante il giorno
un pesce che esaudisce i desideri
nelle squame dorate del sole
nuota verso di te tra i pensieri
per un buon giorno
per un compimento senza fine
***
byłam kiedyś dzieckiem
próbowałam smaku śniegu
uszczypliwości mrozu
gdy język przywierał do szyby
a nos chciał poznać zapach
fauny i flory rysowanej ręką
niewidzialnego artysty
wtedy najbardziej kochałam
wiosnę w jaskrawym świetle
ziemię jeszcze wilgotną
lubiłam stukanie obcasików
na trotuarze osuszonym wiatrem
prawie do białości
wiodły mnie stopy ku marzeniom
jak po dywanie stokrotek
*
un tempo ero bambina
assaggiavo il sapore della neve
le stoccate del gelo
quando la lingua aderiva al vetro
e il naso voleva conoscere l’odore
della fauna e della flora disegnate dalla mano
di un artista invisibile
allora amavo soprattutto
la primavera nella sua luce abbagliante
la terra ancora umida
mi piaceva il ticchettio dei tacchetti
sul marciapiede asciugato dal vento
quasi fino a diventare bianco
i miei piedi mi conducevano verso i sogni
come su un tappeto di margherite
***
gdy umilkł dźwięk karetki
rozjechały się myśli
tylko puste łóżko
twardo stoi na czterech nogach
waruje z nadzieją
gada w nieznanym dotąd języku
z odrzuconą pospiesznie pościelą
przypominającą wciąż kształt ciała
dom wypełnia foniczna energia
piec postękuje raz po raz
zmywarka szepcze mantry
skrzypi podłoga
siąpi woda
puka kroplą spadającą z kranu
jak ostatnia łza wsiąka w ciszę
*
quando tacque il suono dell’ambulanza
i pensieri si dispersero
solo il letto vuoto
sta saldo sulle sue quattro gambe
fa la guardia, sperando
parla in una lingua mai udita prima
con le lenzuola gettate via in fretta
che ancora ricordano la forma del corpo
la casa è colma di energia sonora
la stufa geme di tanto in tanto
la lavastoviglie sussurra mantra
il pavimento scricchiola
l’acqua gocciola
bussa con una goccia che cade dal rubinetto
come l’ultima lacrima che sprofonda nel silenzio
****
światło
odsłania szyję i ramiona
językiem dotyka ust
przymyka powieki
rozgrzewa
i nawet gdy brakuje słów
milczy razem z cieniem
rozkłada ręce
aż ktoś odważy się ruszyć
pierwszy przesunąć
na drugą stronę domu
wniknąć w okna
schować za chmurę
by błyszczeć w deszczu
zespolić w barwnym łuku
przezroczyste wiązki
kłosów złoto
unieść swobodnie w górę
*
la luce
scopre il collo e le spalle
sfiora le labbra con la lingua
socchiude le palpebre
riscalda
e anche quando mancano le parole
tace insieme all’ombra
spalanca le braccia
finché qualcuno trova il coraggio di muoversi
per primo, passare
dall’altra parte della casa
penetrare nelle finestre
nascondersi dietro una nuvola
per brillare nella pioggia,
fondere in un arco colorato
i fasci trasparenti
l’oro delle spighe
sollevare liberamente verso l’alto
****
oswajanie motyli
dzisiaj spadła ostatnia gwiazda
nie mam już ani jednej
prośby
marzenia do spełnienia
nie potrzebują wszechświata
do oswajania
wystarczy twoja dłoń
*
addomesticare le farfalle
oggi è caduta l’ultima stella
non ho più nemmeno una
richiesta
i sogni da realizzare
non hanno bisogno dell’universo
per essere addomesticati
basta la tua mano
****
ubywanie
codziennie trwa casting na bycie sobą
za wcześnie na siedzenie w loży
zmęczenie – owszem – w samą porę
niepotrzebnie jednak zostawia ślady
pozwala zapomnieć o chwili
pamięta co działo się pół wieku temu
a przecież czas nie gra tu żadnej roli
zresztą stare role straciły przydatność
teraz nikomu nic nie mówią
do spełnienia pełno nowych
i tak nieustannie
bogactwo ról
wielość zmęczeń
trwałość śladów
aż do wypełnienia
*
lo svanire
ogni giorno prosegue un casting per essere se stessi
troppo presto per sedersi in platea
la stanchezza – sì – arriva al momento giusto
lascia tracce, però, senza bisogno
permette di dimenticare l’istante
ricorda ciò ch’è accaduto mezzo secolo fa
eppure il tempo qui non ha alcun ruolo
del resto i vecchi ruoli hanno perso la loro utilità
ora non dicono più nulla a nessuno
ce ne sono in abbondanza di nuovi da interpretare
e così, senza sosta
abbondanza di ruoli
molteplicità di stanchezze
durata delle tracce
fino al compimento
****
więź
kiedy spoglądam sobie w oczy
widzę nadal młodą dziewczynę
życie toczy się swoim torem
obok niby bliscy ludzie
nie widziałam niektórych od lat
szmat czasu nas dzieli
złamane przysięgi najbardziej
i cała prawda o naszej codzienności
nieprzerobione trudne sprawy
nieprzegadane noce
toasty za naszych nieprzyjaciół
aktualne wyobrażenia o wolności
pozorna więź przecież nie jednoczy
wyjęci z innych pudełek puzzli
włożeni do jednego wora
odporni już na hejt i osądy
nieodporni wciąż na śmierć i życie
*
il legame
quando mi guardo negli occhi
vedo ancora una ragazza giovane
la vita segue il suo corso
accanto, persone che sembrano vicine
alcune non le vedo da anni
un pezzo di tempo ci separa
soprattutto le promesse infrante
e tutta la verità della nostra quotidianità
le questioni difficili mai affrontate
le notti di cui non abbiamo mai parlato
brindisi ai nostri nemici
le idee sulla libertà ancora attuali
un legame apparente non unisce, dopotutto
siamo tirati fuori da scatole diverse di puzzle
gettati tutti nello stesso sacco
ormai immuni all’odio e ai giudizi
ancora vulnerabili alla morte e alla vita
***
ewolucja komunikacji
zanim przestaliśmy się rozumieć
mówiliśmy w podgrupach slangiem
potem zaczęliśmy oglądać mowę
z obrazków czytaliśmy jak z nut
stosowaliśmy skróty myślowe
zdania proste
same przymiotniki
potem tylko pytajniki
gdy już straciliśmy nić porozumienia
pojawiały się duże oczy
wykrzykniki
aż nastało wreszcie milczenie
przestaliśmy się nawzajem rozumieć
nie było już nikogo na mieście
bo każdy miał swój świat
hyde park krzyczał w nas jeszcze
język stał się passe
myśli krążyły w nas jak po spacerniaku
głos stał się bezużytecznym dźwiękiem
z zasięgiem ponadczasowym
*
evoluzione della comunicazione
prima di smettere di capirci
parlavamo fra sottogruppi, in slang
poi abbiamo cominciato a guardare il linguaggio
dai disegni leggevamo come da uno spartito
usavamo scorciatoie mentali
frasi semplici
solo aggettivi
poi soltanto punti interrogativi
quando abbiamo ormai perso il filo della comunicazione
comparivano grandi occhi
punti esclamativi
finché alla fine arrivò il silenzio
abbiamo smesso di capirci a vicenda
non c’era più nessuno per strada
perché ognuno aveva il proprio mondo
hyde park urlava ancora dentro di noi
la lingua era diventata passé
i pensieri ci giravano dentro come in un cortile di prigione
la voce era diventata un suono inutile
con una copertura senza tempo
****
odezwa do obywatela na ziemi
nie wiem który dzisiaj jest dzień
cyfry teraz ani rzymskie ani arabskie
zamiast kalendarza aktualna mapa
wybuchów i gruzów
liczby zabitych ukraińskich dzieci
przelanych łez uciekających kobiet
przedeptanych kilometrów z buta do granicy
aby najdalej od rakiet
nie pytaj Boga dlaczego
ludobójstwo istnieje na świecie
zapytaj ptaków jak im jest na niebie
zło tnie powietrze jak nożem
dym obuchem wali między oczy
szaleństwo oprawców łamie golenie
biczuje do krwi całe narody
wyrywa korzenie stuletnich dębów
i stawia wciąż brzozowe krzyże
nie pytaj Boga dlaczego
człowiek zabija człowieka –
lepiej zmieniaj
w ogrom miłości brzemię cierpienia
odpowiedzi szukaj na ziemi
w pokładach ludzkiego zła
*
appello al cittadino sulla Terra
non so che giorno sia oggi
le cifre ormai non sono né romane né arabe
al posto del calendario la mappa aggiornata
delle esplosioni e delle macerie
del numero dei bambini ucraini uccisi
delle lacrime versate dalle donne in fuga
dei chilometri percorsi a piedi fino al confine
per stare il più lontano possibile dai missili
non chiedere a Dio perché
esiste il genocidio nel mondo
chiedi agli uccelli come si sta nel cielo
il male taglia l’aria come un coltello
il fumo colpisce tra gli occhi come una mazza
la follia dei carnefici spezza gli stinchi
flagella interi popoli fino al sangue
strappa le radici di querce secolari
e continua a innalzare croci di betulla
non chiedere a Dio perché
l’uomo uccide l’uomo –
meglio trasformare
il fardello della sofferenza in un’immensità d’amore
cerca la risposta sulla Terra
negli strati della malvagità umana
****
pojednanie
ostatniego słowa nie potrzeba
zginie w codziennym pędzie
ani żegnaj ani zostań
każde zdradza relację zbyt bliską
przeszłość dalej sięga
nie będzie mi dniem
jasnym ani nocą ciemną
więcej poezji
powtórzyć się nie da
sam morał wypływa
jeśli będziesz kiedyś górą
zostań pośród skał przełęczą
jeśli będziesz rzeką słów
milczeniem bądź po burzy
wzejdź jedynie tęczą
*
riconciliazione
non serve l’ultima parola
si perderà nella frenesia quotidiana
né un addio né un resta
ognuna rivela un legame troppo stretto
il passato giunge più lontano
non sarà per me né un giorno
luminoso né una notte buia
più poesia
non si può ripetere
la morale affiora da sola
se un giorno sarai lassù
resta tra le rocce, come un passo
se sarai un fiume di parole
sii silenzio dopo la tempesta
sorgi soltanto come un arcobaleno
*
riconciliazione
non serve l’ultima parola
si perderà nella frenesia quotidiana
né un addio né un resta
ognuna rivela un legame troppo stretto
il passato giunge più lontano
non sarà per me né un giorno
luminoso né una notte buia
più poesia
non si può ripetere
la morale affiora da sola
se un giorno sarai lassù
resta tra le rocce, come un passo
se sarai un fiume di parole
sii silenzio dopo la tempesta
sorgi soltanto come un arcobaleno
*****
narodziny miłości
ja – odrobina miłości
rodzę się w brzuchu kosmosu
żywią mnie wody oceanów
tulę się jeszcze w siebie jak embrion
ale już za moment zerwę pępowinę
podniosę głowę
wyciągnę ręce
stanę na własnych nogach
i krzyknę: kocham
cały ten świat od nowa
*
la nascita dell’amore
io – una briciola d’amore
nasco nel ventre dell’universo
mi nutrono le acque degli oceani
mi rannicchio ancora in me stessa come un embrione
ma tra un istante strapperò il cordone ombelicale
solleverò la testa
tenderò le braccia
starò in piedi sulle mie gambe
e griderò: amo
questo mondo intero, di nuovo
***
