Focus letterario/ Fokus literacki: Isabella Degen “Incontro italiano” – sulle sponde del Mediterraneo/ “Włoskie spotkanie” – na brzegach Morza Śródziemnego

Commento critico e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
Komentarz krytyki przekład z włoskiego Izabella Teresa Kostka.

***


Oggi con immenso piacere sottopongo alla vostra attenzione l’arte in versi di una poetessa di origine polacca, nata a Olsztyn e residente in Germania: Isabella Degen. Ho avuto un immenso piacere di tradurre in lingua italiana una delle sue raccolte poetiche dal titolo “Incontro italiano” da cui provengono dieci delle dodici liriche presentate in questo spazio letterario.
Le poesie di Isabella Degen dipingono con agilità un intenso diario di viaggio, in cui il paesaggio mediterraneo, così amato dall’autrice, diventa spazio dedicato alla memoria, alla contemplazione e all’incontro con se stessi. Davanti ai nostri occhi brillano, con una luce quasi reale, Sicilia, Ischia, la Costiera Amalfitana, la Toscana e Venezia ma non sono soltanto semplici luoghi geografici, ma paesaggi interiori nei quali natura, storia e sentimento si fondono in un’unica dimensione poetica.
Il lessico dei componimenti è trasparente, essenziale e intriso di immagini quasi sensoriali. Isabella Degen trasmette nei versi il fascino della luce mediterranea, il profumo del mare, la pietra antica dei templi e delle città, trasformando ogni luogo in una metafora del tempo che passa e della fragile bellezza dell’esistenza.
Nella scrittura della poetessa non mancano sentimenti quali l’amore, la nostalgia, la memoria e la riflessione sulla vita umana, emergono anche le sfumature più intime dedicate al silenzio, al trascorrere degli anni, alla caducità del tempo e alla consapevolezza dei limiti della vita stessa.
“Incontro italiano” è un diario di viaggio lirico di notevole bellezza in grado di trasportare ogni lettore verso le terre lontane, antiche, pregne di storia e memoria.
Le immagini come veri scatti fotografici dialogano con il mondo interiore dell’autrice, diventando strumenti perfetti di riflessione, meditazione e introspezione. È un infinito susseguirsi di simboli, esperienze vissute e pensieri nati dal perfetto connubio tra natura, cosmo, cultura e spirito.
Molto interessante è la progressione tematica della raccolta perché dalle poesie dedicate ai luoghi più famosi del Mediterraneo, dominate dal fascino della scoperta, si giunge a una riflessione sempre più profonda ed esistenziale sul tempo, sulla perdita e, persino, sulla fine della vita stessa. Il viaggio esteriore si intreccia in modo eccellente con un cammino umano, con un percorso di maturazione interiore e spirituale oltre qualsiasi tempo e confine.

Izabella Teresa Kostka, luglio 2026

****


Dziś z ogromną przyjemnością pragnę przedstawić Państwu wiersze poetki pochodzenia polskiego urodzonej w Olsztynie, a mieszkającej na stałe w Niemczech: Isabelli Degen. Miałam ogromną przyjemność przetłumaczyć na język włoski jeden z jej tomików poetyckich zatytułowany “Włoskie spotkanie / Incontro italiano”, z którego pochodzi dziesięć spośród dwunastu utworów prezentowanych w tej przestrzeni literackiej.

Wiersze Isabelli Degen tworzą sugestywny poetycki dziennik podróży, w którym śródziemnomorski krajobraz, tak ukochany przez autorkę, staje się przestrzenią wspomnień, kontemplacji oraz spotkania z samą sobą. Przed naszymi oczami rozświetlają się niemal rzeczywistym blaskiem Sycylia, Ischia, Wybrzeże Amalfitańskie, Toskania i Wenecja. Nie są to jednak jedynie miejsca na mapie, lecz przede wszystkim pejzaże wewnętrzne, w których natura, historia i uczucia stapiają się w jeden poetycki wymiar.
Język tych utworów jest przejrzysty, oszczędny i nasycony niemal zmysłowymi obrazami. Isabella Degen przekazuje w swoich wierszach urok śródziemnomorskiego światła, zapach morza oraz antyczny kamień świątyń i miast, czyniąc z każdego miejsca metaforę przemijającego czasu i kruchego piękna ludzkiego istnienia.
W poezji autorki nie brakuje jednak takich uczuć, jak miłość, tęsknota, pamięć czy refleksja nad ludzkim życiem. Pojawiają się również bardziej intymne tony poświęcone ciszy, upływowi lat, przemijaniu oraz świadomości granic ludzkiej egzystencji.
“Włoskie spotkanie” to wyjątkowej urody liryczny dziennik podróży, który przenosi czytelnika do odległych, starożytnych krain, przesyconych historią i pamięcią. Obrazy, niczym fotograficzne kadry, prowadzą dialog z wewnętrznym światem autorki, stając się doskonałym narzędziem refleksji, medytacji i introspekcji. Powstaje z tego nieustanny ciąg symboli, przeżyć i przemyśleń zrodzonych z harmonijnego połączenia natury, kosmosu, kultury i ducha.

Szczególnie interesująca jest tematyczna kompozycja prezentowanych dzisiaj utworów. Od wierszy poświęconych najbardziej znanym miejscom basenu Morza Śródziemnego, zdominowanych fascynacją procesem odkrywania, autorka stopniowo przechodzi do coraz głębszej refleksji egzystencjalnej nad czasem, stratą, a nawet nad nieuchronnością śmierci. Podróż zewnętrzna splata się tu w wyjątkowo harmonijny sposób z ludzką drogą dojrzewania, z procesem wewnętrznego i duchowego rozwoju, który wykracza poza wszelki czas i wszelkie granice.

Izabella Teresa Kostka, luglio 2026

***


ŚWIĄTYNIA W SEGEŚCIE

wzgórza pełne agaw i opuncji
wydeptane ścieżki prowadzą
na skaliste zbocza Monte Varvaro
tu w rozpalonym słońcu stoi dorycka świątynia
masywna a zwiewna zarazem
cudownie lekka jak gdyby za moment
miała unieść się wysoko w górę
rozpływa się w nagrzanym powietrzu
tajemnicza budowla niby wczoraj wzniesiona
nienaruszona czasem pełna dostojeństwa

kładę dłonie na kolumnach
w kamieniach bije utajone tętno
czuję miniony czas
zapach kwiatów i traw

śnię
czy to fatamorgana

Sycylia, 15.09.1999

*

TEMPIO DI SEGESTA

le colline piene di agavi e fichi d’india
i sentieri ben battuti che conducono
alle pendici rocciose del Monte Varvaro
qui, sotto il sole cocente, si erge un tempio dorico
così massiccio e, allo stesso tempo, etereo,
meravigliosamente leggero come se, a breve,
dovesse volare in alto
si scioglie nell’aria bollente
quell’edificio misterioso che sembra costruito ieri
intatto e pieno di dignità

appoggio le mani sulle colonne
c’è una pulsazione nascosta nelle pietre
percepisco il tempo passato
il profumo dei fiori e dell’erba

sogno,
è un miraggio

Sicilia, 15.09.1999


TAORMINA

migdałowce oblepione bielą i różem
brzęczenie pszczół
dzień przegląda się w słońcu
powiew wiatru
zapach południa
Taormina w kulisach Etny
chmury przepływają jak baranki
myślisz że jesteś w kinie…
twoja ręka krąży w moich włosach
kruchością drży dotyk
nagość rozchylającego się kwiatu
gęstniejący zapach twojej skóry
niespokojne palce grają pieśń Amora
muśnięciem ust zamykasz moje usta
zgłoski przeciągasz w szept

życie jest piękne

Sycylia, 15.02.1998

*

TAORMINA

i mandorli ricoperti di bianco e rosa
il ronzio delle api
la giornata si riflette nel sole
uno sbuffo di vento
il profumo del Sud
Taormina dietro le quinte dell’Etna
le nuvole passano come agnelli
e pensi di essere al cinema…
la tua mano scorre tra i miei capelli
ogni carezza vibra di fragilità
la nudità di un fiore che si schiude
la fragranza sempre più densa della tua pelle
le dita inquiete suonano la canzone di Cupido
chiudi la mia bocca sfiorandola con le tue labbra
trasformi le sillabe in un sussurro

la vita è bella

Sicilia, 15.02.1998


ISCHIA

miniaturo ziemskiego raju
jesteś moją przystanią
gdy wyłaniasz się z morza
zielenią szpiczastych pagórków
twoje słoneczne brzegi kuszą
w sercu wyspy Epomeo
z radości płacze łzami źródlanej wody
dawno uśpiony stary wulkan

Castello Aragonese
termy Casamiccioli
ogrody Posejdona
źródła młodości Nitrodi
wszystko jak niekończący się sen

magiczna wyspa zaprasza
na małe dolce farniente

Ischia 1996

*

ISCHIA

Tu, miniatura del paradiso terrestre,
sei il mio rifugio
mentre emergi dal mare
con il verde delle tue colline a picco
mi attraggono le tue rive soleggiate
nel cuore dell’isola dell’Epomeo
piange di gioia con lacrime d’acqua sorgiva
un vecchio vulcano da tempo dormiente

Castello Aragonese
le terme di Casamicciola
i giardini di Poseidone
la fonte della giovinezza di Nitrodi
tutto come un sogno infinito

quest’isola magica ci invita
al piccolo dolce far niente

Ischia 1996


RAVELLO

Ravello zawisło na skałach
raju amalfitańskiej krainy
z przykutymi do skał palmami
bliższe niebu niż morzu
a w dole droga co do jego serca
wije się arteriami

willa Rufolo zaprasza
do atrium z krużgankami
gdzie zaczarowane ogrody
dumnych oleandrów
biją pokłony różom
ścielącym się u stóp

za każdym rogiem pachnie cytrynami
można odpocząć na majolikowej ławce
i zapatrzyć się w bezkresne morze

Costiera amalfitana,1996

*

RAVELLO

Ravello è appesa alle rocce
è un paradiso della Costiera Amalfitana
con palme incatenate alle rocce
più vicino al cielo che al mare
e sotto c’è la strada che conduce al suo cuore
attraverso le arterie tortuose

villa Rufolo vi invita
al chiostro
dove i giardini incantati
pieni di orgogliosi oleandri
si inchinano alle rose
stese ai vostri piedi

dietro ogni angolo c’è l’odore dei limoni
potrete rilassarvi su una panchina in maiolica
e fissare il mare infinito

Costiera Amalfitana, 1996

*

SMAK MORZA

najczęściej wędruję brzegiem morza
stopami szukam wolnego kawałka ciszy

morze ma kolor szmaragdu
wyrzuca na brzeg perłowe muszle
z takiej narodziła się Venus

z dłoni wypełnionych muszlami
spadają ziarenka piasku
zamieniają się we wstęgę czasu

sól osiada na wargach na skórze
w nierównym wietrze czuły dotyk fal
wypłoszone mewy zakłócają ciszę

stare łodzie wyciągnięte na piach
poskręcane liny węzły chorągiewki
wszystko ma morza smak

przepełniona tym słonym smakiem
skreślam na dowód parę wersów
są miejsca w których jestem zawsze

klepsydra cicho przesypuje piasek
wsłuchuję się we wstęgę czasu
pasuje do moich marzeń

*

SAPORE DI MARE

molto spesso vago sulle sponde del mare
cerco con i piedi un pezzo di silenzio libero

il mare è color smeraldo
getta le conchiglie di perle sulla riva
da simili a esse nacque Venere

dalle mani piene di conchiglie
cadono granelli di sabbia
si trasformano in un nastro del tempo

il sale si deposita sulle labbra e sulla pelle
nel vento capriccioso c’è il tenero tocco delle onde
i gabbiani impauriti disturbano il silenzio

le vecchie barche tirate fuori sulla sabbia
i gagliardetti, le corde, i nodi
tutto ha il sapore del mare

sazia di quel sapore salato
scrivo alcune righe come prova
ci sono luoghi dove resto sempre

la clessidra versa silenziosamente la sabbia
ascolto il nastro del tempo
si adatta ai miei sogni

*

WDOWY

czarne wdowy
pamięci mężów
noszą na szyi medaliony
kościstymi palcami
od rana przebierają różańce

w południe gotują jeden talerz zupy

po sjeście podążają na cmentarz
by odkurzyć plastikowe róże
wymienić baterie w lampkach
i wdowie plotki

wszystko zgodne z boskim porządkiem
śródziemnomorskich kobiet

Ischia, 1996

*

VEDOVE

le vedove nere
in memoria dei mariti
portano medaglioni al collo
tra le dita ossute
tengono i rosari fin dal mattino

a mezzogiorno cucinano un piatto di zuppa

dopo la siesta si recano al cimitero
per rispolverare le rose di plastica
sostituire le batterie nelle lampade
e spettegolare tra le vedove

tutto secondo l’ordine divino
delle donne mediterranee

Ischia, 1996


NOC ŚRÓDZIEMNOMORSKA

pod srebrzystym księżycem
wino pobudza zmysły
orkiestra cykad rozpoczyna muzykowanie
przyroda staje się rajem
dumne cyprysy wsłuchują się w kwiatów namowy
gwiazdy zaczynają migotać zalotnie
w oknach białych domków
schowanych pod rozłożystymi piniami
przechadzają się nagie cienie
róże kolą pocałunkami
w oddali morze uderza o skały
wyśpiewuje pieśń Posejdona

tylko do wschodu słońca

Sycylia, 15.02.1998

*

NOTTE MEDITERRANEA

sotto la luna d’argento
il vino stimola i sensi
un’orchestra di cicale inizia a suonare
la natura diventa un paradiso
i cipressi con orgoglio ascoltano la persuasione dei fiori
le stelle cominciano a fare l’occhiolino
alle finestre delle case bianche
nascoste sotto i pini frondosi
passeggiano le ombre nude
le rose si baciano
in lontananza il mare lambisce gli scogli
cantando la canzone di Poseidone

finché non comincia ad albeggiare

Sicilia, 15.02.1998


TOSKANIA

na wygrzanych murach Etrusków
płożą się kapary
w dali srebrzą się oliwne gaje
a przy drodze święte drzewa cierpią
powykrzywiane w swej ułomności

łąki i pagórki pachną tymiankiem
w złocie południa pławią się kamienne domy
cyprysy wiekowe winnice
i smukłe campanile

stare kościółki z zimnymi piwnicami
z popękaną posadzką z terakoty
skryły tajemnice czasu i wina


in vino veritas

TOSCANA

sulle riscaldate mura etrusche
germogliano i capperi
gli uliveti brillano in lontananza
e lungo la strada soffrono gli alberi sacri
contorti nell’imperfezione

i prati e le colline profumano di timo
si crogiolano nell’oro del sud le case di pietra,
i cipressi, i vigneti antichi
e gli slanciati campanili

le chiese antiche coi freddi scantinati
con pavimento in cotto crepato
hanno nascosto i segreti del tempo e del vino


in vino veritas


FLORENCJA

świt ponad rzeką Arno
poniewiera poranną mgłę
owija mosty pałace kościoły
piękno tonie w szarości

poranek zbudził się
wyciąga dłonie do słońca
osusza z mgły pałace wieże
dzwonnice domy

promienieją pięknem wille Medyceuszy
Katedra Santa Maria del Fiore
mosty… dzwonnica Giotta
i ogrody Boboli

ulice ożywają współczesnością
hałasem samochodów
dźwiękami komórek
rozgwarem miasta i ludzi

kołem się toczy
codzienny spektakl serca Toscanii

*

FIRENZE

l’alba sul fiume Arno
disturba la nebbia mattutina
avvolge ponti, palazzi e chiese
la bellezza annega nel grigio

la mattina si è svegliata
tende le mani al sole
asciuga dalla nebbia palazzi e torri
case e campanili

le ville medicee emanano bellezza
la Cattedrale di Santa Maria del Fiore
i ponti… il campanile di Giotto
e il Giardino di Boboli

le strade si animano di modernità
sgorgano il chiasso delle auto,
i suoni del cellulare
e il trambusto della città e della gente

la ruota gira
uno spettacolo quotidiano nel cuore della Toscana


KLOSZARD

“Wenecjo moja Wenecjo”
tak wołał co rano
siedział na kamiennej ławce przy Pałacu Dożów każdego dnia pozdrawiał gołębie i płynące gondole
w mieście swoich przodków
krył się przed skwarem słońca w podcieniach murów
nasłuchując opowiadań kamiennych ścian
poduszką było mu kilka gazet i plecak bezcenny niedużo potrzebował do szczęścia
suchą bułkę i skibkę snu
tłum przed nim snuł się
jak kolorowy film z Hollywood
czasem ktoś zapytał skąd przybył i dlaczego tu jest?
on odpowiadał zawsze tak samo

“Wenecjo moja Wenecjo – kocham cię”

od wielu już lat kamienna ławka stoi pusta
krajobraz miasta
pożegnał bezimiennego Dożę

Wenecja, 30.05.1996

*

SENZATETTO

“Venezia, la mia Venezia”
era così che la chiamava ogni mattinsi sedeva su una panchina di pietra vicino al
Palazzo Ducale
e ogni giorno salutava i piccioni e le gondole galleggianti
nella città dei suoi antenati
si nascondeva dal calore del sole sotto i portici
ascoltando le storie dei muri di pietra
qualche giornale gli faceva da cuscino e il suo prezioso zaino
non gli serviva molto per essere felice
un panino asciutto e una fetta di sonno
davanti a lui ondeggiava la folla
come in un colorato film di Hollywood
a volte qualcuno gli chiedeva da dove venisse e perché fosse qui
rispondeva sempre allo stesso modo

“Venezia, la mia Venezia – ti amo”

la panchina di pietra è vuota da molti anni
il paesaggio cittadino
ha salutato il Doge senza nome

Venezia, 30.05.1996


CISZA

każdy ma swój czas
swoją scenę
życia scenariusze
główne i inne role
nawet te wstydliwe
z marzeniami o sławie

kiedy lata szybko przeminą
czas zaczyna uciekać
włosy srebrem się przyprószą
doświadczenie zmarszczki zdradzą
a łokcie już nie takie mocne
aby wciąż do przodu się pchać
podsumujesz wtedy życie
w równaniach matematycznie
dzisiaj to nic nie znaczy
że x nie równa się y
że służyłeś wielu sprawom
i nikt tego nie cenił…

chciałeś na pożegnanie
il Silenzio na trąbce usłyszeć
lecz tego nikomu nie powiesz
twój telefon nie odpowiada
nie ma cię na przystanku za rogiem
taka jest kolej życia
nadchodzi czas i trzeba odejść

kiedyś i tak się spotkamy

gdzieś tam w boskim w kosmosie

Adamowi H. – Wrocław w sierpniu 2016

*

IL SILENZIO

ognuno ha il proprio tempo,
il proprio palcoscenico,
i copioni della vita,
i ruoli principali e quelli secondari,
perfino quelli di cui ci si vergogna,
con il sogno della gloria.

quando gli anni passano in fretta,
il tempo comincia a sfuggire
i capelli si coprono d’argento,
le rughe tradiscono l’esperienza
e i gomiti non sono più così forti
da farsi ancora largo tra la folla
allora farai il bilancio della tua vita,
come fosse un’equazione matematica
oggi non significa più nulla
che x non sia uguale a y,
che tu abbia servito tante cause
e che nessuno lo abbia apprezzato…

avresti voluto, al momento dell’addio,
ascoltare Il Silenzio suonato con la tromba;
ma questo non lo dirai a nessuno
il tuo telefono non risponde,
non ci sei alla fermata dietro l’angolo.
così è l’ordine della vita
arriva il momento e bisogna andare via

un giorno, comunque, ci incontreremo

da qualche parte,
nel cosmo di Dio.

Ad Adam H. – Breslavia, agosto 2016


CZAS PRZESZŁY DOKONANY

życie przepływa jak obłoki po niebie
czas marzeń skamieniał w bursztynie
w zgiełku toczących się spraw
w kołowrotku póz i manier
zostawiam wiersze na murach
wieści pędzą po niewidzialnych falach
zamykają się w źrenicy oka
jestem życia podróżnikiem
zmarszczki rysują twarz
mój czas chyli się ku ziemi
tu i tam wypełza zmierzchem
zapisuje melancholię
błądzi po manowcach iluzji
rzeźbi ciało i duszę
kiedyś odpocznę w cieniu drzewa
wszystko przeminie
i czas się dokona

Frankfurt 29.04.2021

*

TEMPO PASSATO COMPIUTO

la vita scorre come le nuvole nel cielo,
il tempo dei sogni si è pietrificato nell’ambra
nel frastuono delle vicende che si susseguono
nella giostra di pose e di manierismi
lascio poesie sui muri
le notizie corrono su onde invisibili
si rinchiudono nella pupilla di un occhio
sono una viandante della vita
le rughe disegnano il mio volto
il mio tempo si china verso la terra
qui e là striscia nel crepuscolo,
annota la malinconia
si smarrisce sui sentieri dell’illusione,
plasma il corpo e l’anima
un giorno riposerò all’ombra di un albero.
tutto passerà
e il tempo si compierà

Francoforte, 29 aprile 2021


Isabella Degen

Cosa ne pensi? Condividi il tuo punto di vista.