Komentarz i przekład na włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.
****
La poetessa che presento oggi, Mariola (all’anagrafe Maria) Kantor-Wójcik, non è soltanto un’umanista e una scrittrice attiva con un ricco percorso letterario alle spalle, ma anche una viaggiatrice per passione e un’amante della musica, della letteratura, della pittura, del cinema e del teatro. Tutti questi elementi contribuiscono a definire la sua personalità e trovano piena espressione nella sua scrittura, che si presenta come una tavolozza straordinariamente ricca di colori contrastanti e di immagini capaci di evocare esperienze umane, solitudine, sentimenti, ricordi e presente. Parlando di questa poetessa polacca, posso affermare che i suoi versi diventano musica di parole, tela di emozioni e delicato acquerello delle riflessioni più profonde.
Le tredici poesie qui presentate, tratte dalle raccolte “Rozpoznasz mnie po oczach” (Mi riconoscerai dagli occhi, 2024) e “Przenikanie” (Compenetrazione, 2025), ci aprono un cammino di ricerca esistenziale, nel quale le esperienze individuali si intrecciano con una riflessione più ampia sull’esistenza umana. Con straordinaria sensibilità, la poetessa oscilla tra l’intimità e il mondo contemporaneo, tra ciò che permane nella memoria e ciò che il tempo inevitabilmente dissolve, tra il desiderio di vicinanza e la difficoltà di un incontro autentico “nel reale” (riferimento al titolo di una delle poesie). Già nei primi testi, la mia attenzione si concentra sulle diverse manifestazioni del contrasto e della distanza. Nella poesia “La solitudine umana nel reale”, gli individui si sfiorano e si oltrepassano continuamente, senza riuscire a raggiungersi. Evitano gli sguardi e il contatto, mentre le parole tenere e i baci diventano fonte di paura. La solitudine non indica soltanto l’assenza dell’altro, ma è uno stato psicologico che permea le relazioni e rende problematico persino il reciproco avvicinamento. In “Volti”, il desiderio di ritrovare un volto tra un groviglio di linee si trasforma nella ricerca dell’autenticità e di un’identità che non si limita all’apparenza, ma si realizza nei gesti, negli sguardi e nel tocco delle mani. Nella poesia “Traccia”, l’essere umano scopre invece di essere, al tempo stesso, il centro del proprio universo e una particella fragile nell’immensità del mondo. Il pensiero poetico si concentra sul contrasto tra apparenza e realtà, tra ciò che desideriamo pensare di noi stessi e mostrare al mondo e ciò che realmente proviamo, ciò che definisce la nostra autenticità. L’io lirico vive spesso momenti di inquietudine interiore, anche quando l’amore sembra indicare una nuova strada, perché la distanza tra gli esseri umani non scompare mai del tutto. Lo mostra chiaramente la poesia “Per le scorciatoie”, nella quale l’affermazione finale infrange ogni illusione di completa fusione con l’altro. La relazione tra due persone si presenta come una situazione molto fragile, nella quale conoscersi davvero richiede uno sforzo costante. Queste poesie, però, non si limitano alla dimensione strettamente sentimentale. Basate sui contrasti, proseguono in una sequenza di “fotogrammi” quasi cinematografici, capaci di affascinare per la leggerezza delle immagini, nonostante la gravità e il peso di alcuni temi affrontati. È sufficiente pensare alle lucciole e all’arcobaleno, che convivono con il filo spinato, gli oggetti accumulati e la riduzione dell’essere umano a un semplice numero. Un esempio emblematico è la poesia “Sotto il coperchio della valigia”, con la figura di Miriam, che richiama la memoria delle persecuzioni e della disumanizzazione, in un evidente riferimento storico alla realtà dei campi di concentramento della Seconda guerra mondiale. Il testo colpisce profondamente proprio grazie alla grande essenzialità dei mezzi espressivi. La poetessa non usa alcuna enfasi descrittiva ma, nonostante ciò, ogni verso conferisce all’orrore della guerra una dimensione quasi tangibile. L’impronta etica emerge anche nelle poesie dal carattere più riflessivo, come “Spazio” e “Poema sul tempo immoto”. Quest’ultima spazia dalla custodia degli istanti fugaci alla ricerca della verità e della consapevolezza di sé, richiamando alla mente la filosofia dello stesso Socrate.
Come ho già accennato all’inizio delle mie riflessioni, la voce poetica di Mariola Kantor-Wójcik si distingue per una tavolozza di colori straordinariamente ricca, quasi pittorica, che si intreccia anche con le immagini della natura evocata nei suoi versi. La nebbia, la neve, il ghiaccio, il vento, l’acqua, il muschio, le stelle e gli aironi bianchi dipingono una sequenza di “fotografie” poetiche attraverso le quali le esperienze umane dialogano incessantemente con i cicli e le trasformazioni del mondo che ci circonda. La natura avvolge l’essere umano con la propria bellezza e gli offre rifugio, come durante la passeggiata condivisa nella poesia “Nella nebbia”, ma può anche diventare fonte di inquietudine, come nel paesaggio invernale di “Aironi bianchi”.
Questa varietà tematica, sostenuta dai contrasti emotivi, rappresenta uno dei tratti più significativi delle poesie qui presentate. Nel loro insieme, esse delineano una sorta di mappa della vita umana, segnata dalla sensibilità e dalla vulnerabilità, ma mai priva di speranza. L’unità dei testi non deriva da un’unica vicenda né da un sistema simbolico rigorosamente definito, ma dal ritorno di alcune domande fondamentali. In primo piano emerge una riflessione: come conoscere davvero l’altro, che cosa lasciamo di noi nella memoria, come vivere il tempo e come preservare l’armonia interiore in un mondo che continua a incidere “tracce” e a disseminarle intorno a noi.
Vi auguro profonde riflessioni e preziose emozioni.
Izabella Teresa Kostka
Ottobre 2026
***
***
Prezentowana dziś poetka Mariola (wł. Maria) Kantor-Wójcik to nie tylko humanistka i aktywna pisarka o bogatym dorobku literackim, lecz także podróżniczka z zamiłowania oraz miłośniczka muzyki, literatury, malarstwa, kina i teatru. Wszystkie te elementy, kształtujące jej osobowość, znajdują pełne odzwierciedlenie w twórczości, która stanowi wyjątkowo bogatą paletę kontrastowych barw i obrazów przywołujących ludzkie doświadczenia, samotność, uczucia, wspomnienia oraz teraźniejszość. W przypadku tej polskiej poetki mogę stwierdzić, że jej wiersze stają się muzyką słów, płótnem emocji i delikatną akwarelą najgłębszych przemyśleń.
Trzynaście przedstawionych tutaj wierszy, pochodzących z tomów “Rozpoznasz mnie po oczach” (2024) oraz “Przenikanie” (2025), otwiera przed nami drogę poszukiwań egzystencjalnych, na której doświadczenia indywidualne przeplatają się z szerszą refleksją nad ludzkim istnieniem. Poetka z wyjątkową wrażliwością oscyluje między intymnością a współczesnym światem, między tym, co trwa w pamięci, a tym, co nieuchronnie rozmywa czas, między pragnieniem bliskości a trudnością prawdziwego spotkania “w realu” (w nawiązaniu do tytułu jednego z utworów). Już w pierwszych tekstach moja uwaga skupia się na różnych przejawach kontrastów i dystansu. W wierszu “Samotność ludzka w realu” jednostki nieustannie mijają się w rzeczywistości, nie potrafiąc do siebie dotrzeć. Unikają spojrzeń i kontaktu, a czułe słowa oraz pocałunki stają się źródłem lęku. Samotność nie oznacza tu jedynie nieobecności drugiego człowieka, lecz jest stanem przenikającym relacje i sprawiającym, że nawet wzajemne poznanie staje się problematyczne. W “Twarzach” pragnienie odnalezienia twarzy pośród gmatwaniny linii przekształca się w poszukiwanie autentyczności i tożsamości, która nie ogranicza się do wyglądu, lecz ujawnia się w gestach, spojrzeniach i dotyku dłoni. W wierszu “Ślad” człowiek odkrywa natomiast, że jest jednocześnie centrum własnego wszechświata i nieskończenie małą drobiną w bezkresie świata. Myśl poetycka koncentruje się na kontraście między pozorami a rzeczywistością, między tym, co pragniemy o sobie myśleć i ujawnić światu, a tym, co rzeczywiście czujemy i co stanowi o naszej autentyczności. Podmiot liryczny często doświadcza wewnętrznych rozterek, nawet wtedy, gdy miłość zdaje się wskazywać nową drogę, ponieważ dystans między ludźmi nigdy nie znika całkowicie. Wyraźnie ukazuje to utwór “Na skróty”, w którym końcowe wyznanie odrębności przekreśla wszelkie złudzenia całkowitego zjednoczenia z drugą osobą. Relacja jawi się jako krucha przestrzeń, w której prawdziwe poznanie drugiego człowieka wymaga nieustannego wysiłku. Wiersze te nie ograniczają się jednak do wymiaru uczuciowego. Opierając się na kontrastach, układają się w ciąg prawie filmowych “fotogramów”, urzekających lekkością, mimo powagi i ciężaru poruszanych tematów. Wystarczy wspomnieć świetliki i tęczę, współistniejące z drutem kolczastym, nagromadzonymi przedmiotami oraz sprowadzeniem człowieka do numeru. Emblematycznym przykładem jest wiersz “Pod wiekiem walizki” i postać Miriam, przywołująca pamięć o prześladowaniach i odczłowieczeniu, z wyraźnym historycznym odniesieniem do rzeczywistości obozów koncentracyjnych z drugiej wojny światowej. Utwór ten porusza głęboko mimo wielkiej oszczędności środków wyrazu. Nie ma tu opisowej przesady, a mimo to każdy wers nadaje wojennej grozie niemal namacalny wymiar. Element etyczny odnajdujemy również w wierszach o bardziej refleksyjnym charakterze, takich jak “Przestrzeń” i “Poemat o nieruchomym czasie”. Ten ostatni prowadzi od przechowywania ulotnych chwil ku poszukiwaniu prawdy i samoświadomości, przywodząc na myśl filozofię samego Sokratesa.
Jak już wspomniałam na początku moich rozważań, głos poetycki Marioli Kantor-Wójcik wyróżnia się niezwykle bogatą, wręcz malarską paletą barw, łączącą się także z obrazami przywoływanej natury. Mgła, śnieg, lód, wiatr, woda, mech, gwiazdy i białe czaple tworzą sekwencję poetyckich “zdjęć”, za pośrednictwem których ludzkie doświadczenia nieustannie korespondują z cyklami i przemianami otaczającego nas świata. Przyroda otula człowieka pięknem i daje mu schronienie, jak podczas wspólnego spaceru w wierszu “We mgle”, ale może też stać się źródłem niepokoju, jak w zimowym pejzażu “Białych czapli”.
Ta różnorodność tematyczna, podkreślona kontrastami emocjonalnymi, stanowi jedną z najważniejszych cech prezentowanych wierszy. Tworzą one swoistą mapę ludzkiego życia, naznaczonego wrażliwością i podatnością na zranienie, ale niepozbawionego nadziei. Spójność przedstawionych utworów nie wynika z jednej i tej samej historii ani z zamkniętego systemu symboli, lecz z powracających fundamentalnych pytań. Na pierwszy plan wysuwa się refleksja: jak naprawdę poznać drugiego człowieka, co pozostawiamy po sobie w pamięci, jak przeżywać czas i jak zachować wewnętrzną harmonię w świecie, który nieustannie żłobi “ślady” i pozostawia je wokół nas.
Życzę Państwu głębokich przemyśleń i wielu cennych wzruszeń.
Izabella Teresa Kostka
październik 2026
***
Wiersze z tomu poetyckiego “Rozpoznasz mnie po oczach”, 2024 r.
Poesie tratte dalla raccolta poetica “Mi riconoscerai dagli occhi”, 2024.
*
SAMOTNOŚĆ LUDZKA W REALU
mijamy się
oczy uciekają podejrzliwie
ze spuszczoną głową
unikamy spotkań dotyku
w chorych rozmowach
boimy się siebie
czułych słów
pocałunków
boimy się miłości
gdy nasza przyszłość
i świat
kreśli się jako
epicentrum wybuchu
*
SOLITUDINE UMANA NEL REALE
ci passiamo accanto
gli occhi fuggono sospettosi
a capo chino
evitiamo gli incontri il contatto
nelle conversazioni malate
abbiamo paura di noi stessi
delle parole tenere
dei baci
abbiamo paura dell’amore
quando il nostro futuro
e il mondo
si delineano come
epicentro di un’esplosione
****
TWARZE
nie widzę twojej twarzy
spod kłębowiska linii
spośród wielu
chcę odnaleźć jedną
poczuć na mojej
ulecieć w pewnik
przygarnąć
prawdziwa
objawiona w czynach
w chaosie słów schowana
zamknięta w spojrzeniu
łącząca w zdaniach
i dotknięciu dłoni
ukryta w krzyku
milczącego kamienia
żyje
zapisana
na dysku pamięci
*
VOLTI
non vedo il tuo volto
da sotto un groviglio di linee
fra tanti
voglio ritrovarne uno
sentirlo sul mio
volare verso una certezza
accoglierlo
vero
rivelato nei gesti
nascosto nel caos verbale
chiuso in uno sguardo
che unisce nelle frasi
e nel tocco delle mani
nascosto nel grido
della pietra silenziosa
vive
registrato
sul disco della memoria
****
ŚLAD
jedyni najważniejsi
dla siebie i swoich myśli
pyłki na krążącym owalu
jak robaczki świętojańskie
świecimy by zniknąć
niewidoczni
jak ziarnko piasku
wśród miliardów na plaży
gdy wiatr zawieje
znika niezauważalnie
tyle chcemy
walczymy rozbijając atomy
zostaje tylko ślad
przez moment zapisana historia
którą przyszli wyrzucą
jak niepotrzebny balast
czasami tylko
czyjś nikły szelest serca
poruszy struny wspomnień
które chociaż przez chwilę
żyć będą
*
TRACCIA
unici, importantissimi
per noi stessi e per i nostri pensieri
pulviscoli sull’ovale in rotazione
come lucciole
brilliamo per scomparire
invisibili
come un granello di sabbia
fra miliardi sulla spiaggia
quando soffia il vento
scompare senza farsi notare
vogliamo così tanto
lottiamo frantumando atomi
rimane soltanto una traccia
una storia scritta per un istante
che i posteri getteranno via
come un inutile fardello
a volte soltanto
il lieve fruscio del cuore di qualcuno
farà vibrare le corde dei ricordi che,
anche se solo per un momento,
continueranno a vivere
****
PRZESTRZEŃ
między echami przeszłości
a meandrami losu
jest szczelina
miejsce na uważność
zatrzymanie się
dotykanie do żywego
bo wszystko w ostateczności
znajduje swoją przestrzeń
jak zachody i wschody słońca
plejady gwiazd na niebie
jak my na naszej drodze
*
SPAZIO
tra gli echi del passato
e i meandri del destino
c’è una fessura
un luogo per prestare attenzione
per fermarsi
per toccare nel profondo
perché tutto, in fondo,
trova il proprio spazio
come i tramonti e le albe
le Pleiadi nel cielo
come noi lungo il nostro cammino
****
Wiersze z tomu poetyckiego “Przenikanie” 2025 r.:
Poesie tratte dalla raccolta poetica “Compenetrazione” (2025).
*
POD WIEKIEM WALIZKI
za kolczastym drutem
piece nie ogrzewają
załóż czerwone buty
zapleć warkoczyk
umyj w miednicy
przedramion
nie zmyjesz
dorzuć do stert
okularów
walizek
butów
zabawek
serce wydrapane
na murze
na imię mam Miriam
jestem numerem
krzyczę
chcę podnieść wieko walizki
*
SOTTO IL COPERCHIO DELLA VALIGIA
dietro il filo spinato
i forni non riscaldano
indossa le scarpe rosse
intreccia i capelli
lavati nella bacinella
gli avambracci
non li laverai via
aggiungi ai cumuli
di occhiali
valigie
scarpe
giocattoli
un cuore raschiato
sul muro
mi chiamo Miriam
sono un numero
grido
voglio sollevare il coperchio della valigia
****
(NIE)MIŁOŚĆ
kto kocha
nie jest lekarzem bólu
ratowanie to nie miłość
a stopniowa agonia
w czyimś cieniu
nie poznasz głębokości rzeki
dopóki nie zanurzysz w niej stóp
możesz przyjąć do serca
gdy jesteś gotowy
*
(DIS)AMORE
chi ama
non è un medico del dolore
salvare non è amore
ma una lenta agonia
all’ombra di qualcuno
non conoscerai la profondità del fiume
finché non vi immergerai i piedi
puoi accogliere nel cuore
quando sei pronto
****
WRÓŻKA
wierzyłaś
znając teorię
poradzisz sobie z praktyką
błyszczałaś
jak diamentowy pierścionek
na palcu narzeczonej
burzyłaś gdy jak łopatą
ładowali do głowy komunały
przecież niebo założyło
błękitny peniuar w ważki
a woda jeziora połyskuje jak kryształ
*
LA FATA
credevi
conoscendo la teoria
te la saresti cavata nella pratica
brillavi
come un anello di diamanti
al dito di una promessa sposa
ti ribellavi quando, come con una pala,
ti riempivano la testa di banalità
eppure il cielo indossava
una vestaglia celeste a libellule
e l’acqua del lago scintillava come cristallo
*****
NA SKRÓTY
wychodzisz
zrywasz czarne porzeczki
bez pracy w ciągu dnia
masz wyrzuty sumienia
przebieramy razem
milczę
za dużo mówienia przytłacza
przeskakujesz etapy
pragniesz mnie po swojemu
po utartych ścieżkach
na skróty
a ja jestem kimś innym
*
PER LE SCORCIATOIE
esci
raccogli ribes neri
senza lavorare durante il giorno
hai dei rimorsi
li selezioniamo insieme
taccio
troppe parole opprimono
salti le tappe
mi desideri a modo tuo
per sentieri battuti
per le scorciatoie
e io sono qualcun altro
****
BIAŁE CZAPLE
śnieg zamarzł na gałęziach sosny
srebrne brylanty w słońcu błyszczą
cienka lodowa powłoka stawu
jak lustro odbija leśny krajobraz
białe czaple przysiadły na drzewach
ze śniegiem zdobią iglaste gałęzie
sfrunęły nad staw jak białe latawce
z wiatrem wirują w podniebnym tańcu
po drugiej stronie las milczy zimowy
skrywa sekrety mchów i paproci
spod śniegu wypełzają jak jaszczurki
zamiecione pod biały dywan sprawy
wiatr przełamuje milczenie
krzyk perliczek płoszy białe czaple
jak obłoki fruną nad wodą
łącząc się na tle nieba w białym kluczu
słońce rozbłyska tryumfalnym światłem
dzień pozostawia ślady ludzkich kroków
noc je zakryje czarnym całunem
w snach się obudzą strachu niepokojem
*
AIRONI BIANCHI
la neve si è gelata sui rami del pino
diamanti d’argento brillano al sole
un sottile strato di ghiaccio sullo stagno
riflette come uno specchio il paesaggio del bosco
aironi bianchi si sono posati sugli alberi
insieme alla neve adornano le conifere
si sono levati in volo come aquiloni bianchi
girano col vento in una danza celeste
dall’altra parte tace il bosco invernale
nasconde i segreti di muschi e felci
da sotto la neve strisciano fuori come lucertole
questioni sepolte sotto un tappeto bianco
il vento spezza il silenzio
il grido delle faraone spaventa gli aironi
sorvolano l’acqua come nuvole
unendosi nel cielo in uno stormo bianco
il sole risplende di luce trionfale
il giorno lascia le orme dei passi umani
la notte le coprirà con un nero sudario
nei sogni si risveglieranno in preda all’angoscia
*****
WĘŻOWE DZIEDZICTWO
w pelerynie z mgły
przemyka między pniami drzew
ledwo widoczne
wędruje śladem cieni
odbite na drodze
kreślą kierunek
na styku z ziemią rośnie
by opaść lodowymi kryształkami
prosto w ludzkie serca
*
EREDITÀ SERPENTINA
in un mantello di nebbia
scivola tra i tronchi degli alberi
appena visibile
segue il sentiero delle ombre
riflesse sulla strada
tracciano la direzione
nel punto in cui sfiora la terra cresce
per ricadere in cristalli di ghiaccio
dritto nei cuori umani
****
SPACER WE MGLE
dolina ginie w szarości
ciemne chmury
przepasały niebo
winniczki śliską plamą
wytyczają ścieżkę
na chodniku
psy zamiast w budach
drżą przytulone
sierścią mokrą
od siąpiącego deszczu
przy tobie piękny jest
nawet spacer we mgle
gdy trzymasz moją dłoń
chmury rozstępują się
niebo przywdziewa tęczę
słońce przechadza się
po zwodzonym moście
*
PASSEGGIATA NELLA NEBBIA
la valle scompare nel grigiore
le nuvole scure
hanno cinto il cielo
le lumache in una scia viscida
tracciano il sentiero
sul marciapiede
i cani, invece di stare nelle cucce,
tremano stretti l’uno all’altro,
con il pelo bagnato
dalla pioggia insistente
con te è bella
anche una passeggiata nella nebbia
quando stringi la mia mano
le nuvole si diradano
il cielo indossa l’arcobaleno
il sole passeggia
sul ponte levatoio
****
POSZEDŁEŚ
poszedłeś w inne
przeszłe miejsce
w inny czas
nasze jest tutaj
wśród gwiazd
stworzone z tęsknoty
nie mogłam iść
słowo ja zamieniłeś na my
i tylko tam mogę być
gdy ciebie nie ma
pozostaję
gdzie czarna noc
zagląda do okna
*
TE NE SEI ANDATO
sei andato in un altro
luogo remoto
in un altro tempo
il nostro è qui
tra gli astri
creato dalla nostalgia
non potevo andare
la parola io l’hai trasformata in noi
e solo là posso essere
quando non ci sei
resto
dove la notte nera
si affaccia alla finestra
****
POEMAT O CZASIE ZASTYGŁYM
kiedy zastyga czas
zasklepia w skorupie ślimaka
chwile rozbłysłe iluminacją
wchłaniasz je
zatrzymujesz w zwojach neuronów
zagnieżdżają się jak ptaki w gniazdach
wyściełają puchem łabędzim
ulotne niczym podmuch
wiosennego wiatru
układasz je delikatnie
żeby nie uleciały
chcesz
delektować się momentem
stąpać po miękkich
poduszkach mchu
zaczekaj
otwórz swoje wewnętrzne drzwi
do siebie
do prawdy
do słów które wybrzmią
sokratejskim sumieniem
w samym sercu starożytności
*
POEMA SUL TEMPO IMMOTO
quando il tempo si immobilizza
racchiude nel guscio di una lumaca
istanti esplosi in un’illuminazione
li assorbi
li trattieni nelle spire dei neuroni
si annidano come uccelli
si rivestono di piume di cigno
effimeri come un soffio
di vento primaverile
li disponi con delicatezza
perché non volino via
vuoi
assaporare il momento
camminare su morbidi
cuscini di muschio
aspetta
apri le tue porte interiori
verso te stesso
verso la verità
verso parole che risuoneranno
con la coscienza socratica
nel cuore stesso dell’antichità
***
