Komentarz i przekład na włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.

***

         L’arte poetica di valore e spessore germoglia su terreni diversi, tanto culturali quanto storici. Una delle sue caratteristiche emblematiche è tuttavia quella di nascere da un’attenta osservazione del mondo e dalla capacità di cogliere, al di sotto della superficie delle immagini più comuni, le molteplici sfumature dell’esistenza umana. Oggi dedico la mia attenzione all’opera di un’altra poetessa polacca contemporanea: Katarzyna Jezierska.
        Nei dodici componimenti qui presentati, la quotidianità a noi così familiare diventa uno spazio simbolico, nel quale elementi della vita di ogni giorno riescono a rivelare anche le verità più complesse. L’armadio diventa il luogo in cui custodire pensieri irrisolti, mentre l’immagine apparentemente perfetta di una graziosa “casa bianca” permette di intravedere la forte tensione nascosta dietro le porte chiuse. L’apparente idillio si rivela soltanto una copertura, sotto la quale si celano lo “sguardo di ghiaccio” e il freddo che vi regna. La voce poetica oscilla abilmente tra delicatezza, ironia e malinconia, alla ricerca di ciò che è autentico. La capacità di ricorrere all’ironia senza rinunciare a una particolare sensibilità costituisce la forza espressiva di Katarzyna Jezierska. Un semplice sorriso può trasformarsi in una forma di difesa, in una maschera sociale o in uno strumento per smascherare le convenzioni. L’io lirico osserva il mondo senza idealizzarlo, conservando la possibilità di instaurare relazioni autentiche con gli altri e con la natura circostante. Ebbene, la seguente selezione di poesie rappresenta un tentativo di approfondire la fragilità dell’identità umana e le contraddizioni che attraversano la vita contemporanea. Attraverso forme brevi, immagini incisive e un linguaggio radicato soprattutto nella quotidianità, l’autrice ci offre una poesia fondata su contrasti molto marcati. Ciò che appare sicuro può rivelarsi inquietante, mentre ciò che sembra insignificante può nascondere una verità importante. Assume così un significato particolare la distanza tra l’apparenza e ciò che essa cerca di celare. Incontriamo dunque le “Belle bambine”, perfette come tazze da tè disposte sugli scaffali, la cui perfezione estetica contrasta con il “sangue comune” che scorre nelle loro vene, testimonianza della fragilità umana e della sensibilità di fronte alle difficoltà della vita. Analogamente, nella poesia “Case bianche”, l’immagine della tranquillità convenzionale e il verso ricorrente “l’amore cresce intorno a noi” possono rappresentare tanto una rassicurazione quanto una formula ripetuta per evitare di vedere ciò che accade realmente, ossia il conflitto e la solitudine celati dietro “uno sguardo di ghiaccio”. L’apparente perfezione diventa la scenografia di una rappresentazione teatrale, dietro la quale si nascondono distanza e sofferenza. In un’altra poesia, intitolata “Beffa”, emerge in primo piano l’ironia. La fiducia incrinata galleggia in una vasca artificiale, mentre i mangiatori di pane e salsiccia, quest’ultima avvolta in un giornale, urlano, si strappano le camicie e staccano bottoni già mezzo scuciti. Questo componimento introduce nella sequenza proposta una dimensione collettiva: la fiducia, già compromessa, viene immersa in una rappresentazione grottesca della comunità e delle promesse a essa rivolte. Anche “Il momento della verità” affronta il rapporto tra l’individuo e il mondo attraverso la metafora. La voce poetica è al tempo stesso ironica e aggressiva, mentre l’esperienza umana viene sottoposta a una prova, come se la sofferenza dovesse dimostrare il proprio valore. Le parole “non siamo un’aggiunta – né un ornamento” esprimono il rifiuto della sottomissione incondizionata e dell’accettazione passiva dei ruoli imposti. Queste poesie riescono continuamente a sorprenderci perché le loro sfumature, fondate proprio sui contrasti, modificano incessantemente significati e prospettive. Dalla dimensione collettiva passiamo alle sfere intime, legate alla coscienza interiore dell’individuo. Nella poesia “Intimo”, per esempio, il diavolo personale assume le sembianze di una presenza familiare. Non è un essere estraneo, ma qualcuno che si nutre di dubbi e accompagna l’individuo in una danza attraverso i lati oscuri dell’anima. Il male interiore non viene rappresentato come l’opposto del bene, ma come una parte inseparabile dell’identità. In “Ritorni”, invece, la nudità non significa esporsi al giudizio altrui, ma apre la possibilità di recuperare un rapporto diretto con se stessi.
    In conclusione, posso affermare che queste poesie tracciano un percorso attraverso il mondo dei contrasti e delle verità spogliate delle apparenze. Accompagnano il lettore nel processo di costruzione dell’identità, mettono in luce il peso delle convenzioni sociali e la persistenza dei ricordi, indicando la necessità di riconoscere le contraddizioni presenti nell’essere umano. La natura delle cose, infatti, ha sempre due volti.

Vi auguro una lettura interessante!

Izabella Teresa Kostka, ottobre 2026

***



    Wartościowa, interesująca poezja kiełkuje na różnym gruncie zarówno kulturowym, jak i historycznym. Jedną z jej cech emblematycznych jest jednak to, że rodzi się z uważnej obserwacji świata oraz umiejętności dostrzegania pod powierzchnią najbardziej zwyczajnych obrazów różnorodnych odcieni ludzkiego bytu. Dzisiaj poświęcam uwagę twórczości kolejnej współczesnej polskiej poetki: Katarzyny Jezierskiej.
        W prezentowanych poniżej dwunastu wierszach tak bliska nam zwyczajność staje się przestrzenią symboliczną, w której dobrze znane elementy codzienności potrafią odsłonić nawet najbardziej skomplikowane prawdy. Szafa staje się więc miejscem przechowywania nierozwiązanych myśli, a pozornie doskonały obraz uroczego “białego domu” pozwala dostrzec ogromne napięcie kryjące się za zamkniętymi drzwiami. Pozorna idylla okazuje się jedynie przykrywką, pod którą kryją się “spojrzenie lodowca” i panujący chłód. Głos poetycki zręcznie oscyluje między delikatnością, ironią a melancholią, poszukując tego, co autentyczne. To właśnie umiejętność posługiwania się ironią bez rezygnacji ze szczególnej wrażliwości stanowi o sile ekspresji Katarzyny Jezierskiej. Sam uśmiech może stać się formą obrony, społeczną maską, a nawet narzędziem demaskowania konwenansów. Podmiot liryczny przygląda się światu bez idealizowania go, zachowując jednak możliwość nawiązywania prawdziwych relacji z innymi ludźmi i otaczającą naturą. No właśnie, poniższy wybór wierszy stanowi swoistą próbę zgłębienia kruchości ludzkiej tożsamości oraz sprzeczności przenikających współczesne życie. Posługując się krótkimi formami, wyrazistymi obrazami i językiem zakorzenionym przede wszystkim w codzienności, autorka buduje poezję opartą na bardzo wyraźnych kontrastach. W ten sposób to, co wydaje się bezpieczne, może okazać się niepokojące, a to, co pozornie nieistotne, może skrywać ważną prawdę. Szczególnego znaczenia nabiera właśnie dystans między pozorem a tym, co ów pozór próbuje ukryć. Spotykamy więc “Ładne dziewczynki”, doskonałe niczym filiżanki ustawione na półkach, których estetyczna perfekcja kontrastuje z płynącą w nich “zwyczajną krwią”, świadczącą o ludzkiej kruchości i wrażliwości na ciężar życia. Podobnie w wierszu “Białe domy” obraz konwencjonalnego spokoju oraz powtarzający się wers “miłość rośnie wokół nas” mogą być zarówno zapewnieniem o bezpieczeństwie, jak i formułą powtarzaną po to, by nie dostrzegać tego, co dzieje się naprawdę czyli konfliktu i osamotnienia ukrytych w zimnym spojrzeniu. Pozorna doskonałość staje się scenografią odgrywanego przedstawienia, za którą kryją się dystans i cierpienie. W innym wierszu zatytułowanym “Kpina” na pierwszy plan wysuwa się ironia. Nadwyrężone zaufanie unosi się w sztucznym brodziku, a zjadacze chleba i wiejskiej kiełbasy, owiniętej w gazetę wyborczą, krzyczą, rozrywają koszule i odrywają już nadwyrężone guziki. Utwór ten wprowadza do prezentowanej sekwencji tekstów wymiar zbiorowy, gdyż zaufanie, już wcześniej podważone, zostaje zanurzone w groteskowym obrazie wspólnoty i składanych jej obietnic. Również “Chwila prawdy” ukazuje relację między jednostką a światem za pomocą metafory. Głos poetycki jest tu jednocześnie ironiczny i agresywny, a ludzkie doświadczenie zostaje poddane próbie, jakby nawet cierpienie musiało udowodnić swoją wartość. Słowa “nie jesteśmy dodatkiem – ani ozdobą” wyrażają sprzeciw wobec bezwzględnego podporządkowania i biernej zgody na narzucone role. Wiersze nieustannie potrafią nas zaskakiwać, ponieważ ich odcienie, oparte właśnie na kontrastach, ciągle zmieniają znaczenia i perspektywy. Od wymiaru zbiorowego przechodzimy do sfer intymnych, związanych z wewnętrzną świadomością jednostki. Chociażby w  wierszu “Intymny” osobisty diabeł przybiera postać znajomej obecności. Nie jest obcą istotą, lecz kimś, kto żywi się wątpliwościami i towarzyszy człowiekowi w tańcu po ciemnych stronach duszy. Wewnętrzne zło nie zostaje przedstawione jako przeciwieństwo dobra, lecz jako nieodłączna część tożsamości. W “Powrotach” natomiast nagość nie oznacza wystawienia się na cudzą ocenę, lecz stwarza możliwość odzyskania bezpośredniej relacji z samym sobą.
      Podsumowując moje rozważania, stwierdzę, że wiersze te wyznaczają drogę przez świat kontrastów i prawd odartych z pozorów. Prowadzą czytelnika przez proces kształtowania tożsamości, ukazują ciężar społecznych konwencji i trwałość wspomnień, a także wskazują na konieczność uznania sprzeczności obecnych w człowieku. Natura rzeczy ma bowiem zawsze dwa oblicza.

Życzę ciekawej lektury!

Izabella Teresa Kostka, październik 2026

***

ŁADNE DZIEWCZYNKI


ładne dziewczynki wplatają we włosy błękitne kokardki
ubierają kolorowe sukienki
noszą białe pantofelki
w radosnych pląsach mija im dzień

ładne dziewczynki stoją na półkach
niczym porcelanowe filiżanki
pielęgnują lęk przed grawitacją

ładne dziewczynki boją się że ktoś zauważy
jak pod ich perfekcyjną skórą
płynie zwyczajna krew

*

BELLE BAMBINE

le belle bambine intrecciano tra i capelli fiocchi azzurri
indossano vestitini colorati
portano scarpine bianche
in allegre danze trascorrono il giorno

le belle bambine stanno sugli scaffali
come tazzine di porcellana
coltivano la paura della gravità

le belle bambine temono che qualcuno si accorga
che sotto la loro pelle perfetta
scorre sangue comune



***


CHWILA PRAWDY


świat bada jęzorem czy mamy grubą skórę
smakuje krople naszego potu niczym kiper pierwszy łyk wina
nie jesteśmy dodatkiem – ani ozdobą
lub kolorem – który można zamazać
jesteśmy wirem
wirem pragnień
często wstrząśniętym – jego bezczelnością

*

IL MOMENTO DELLA VERITÀ

il mondo ci saggia con la lingua per vedere se abbiamo la pelle dura
assapora le gocce del nostro sudore come un sommelier il primo sorso di vino
non siamo un supplemento – né un ornamento
o un colore – che si possa cancellare
siamo un vortice
un vortice di desideri
spesso sconvolto – dalla sua sfrontatezza


***

INTYMNY



ten  diabeł jest mój
stoi zawsze po lewej stronie
rozpala ogień z moich wątpliwości
szepcze do ucha
podejdź bliżej mam coś twojego

ten diabeł jest mój
w kolorowych kokardach tańczy w deszczu
gwiżdże na prawość sumienia

ten diabeł jest mój – taki osobisty
dar od pierwszych wygnanych
winnych jego narodzin
tańczę z nim w ciemnych stronach duszy
gdzie cień bawi się w chowanego

*


INTIMO

questo diavolo è mio
sta sempre alla mia sinistra
accende il fuoco con i miei dubbi
mi sussurra all’orecchio
avvicinati ho qualcosa di tuo

questo diavolo è mio
balla sotto la pioggia
con fiocchi colorati
fischia alla rettitudine della coscienza

questo diavolo è mio – così personale
un dono dei primi esiliati
colpevoli della sua nascita
ballo con lui nei lati oscuri dell’anima
dove l’ombra gioca a nascondino


***

A MOŻE ?


przechadzałam  się ulicami miasta
wraz ze mną tłumy ludzi
dość dziwnie układali stopy
chodzili na palcach jakby ziemia parzyła

a może – pragnęli być wyżej
bliżej nieba lepiej się ponoć oddycha

tylko ten dym z kominów w starym mieście
jakby zapomnieli że zabija
a może – to klasa samobójców
na mocnym wdechu



*


E SE ?

passeggiavo per le strade della città
insieme a me una folla di persone
muoveva i piedi in modo piuttosto strano
camminava in punta di piedi come se la terra scottasse

e se – desiderasse stare più in alto,
più vicina al cielo dove, a quanto pare, si respira meglio

solo quel fumo dei camini nella città vecchia
come se avessero dimenticato che uccide
e se – fosse una classe di suicidi
a pieni polmoni

***
CUDZE DRAMATY


straszne historie są jak woda
przedostają się przez szczeliny
mrożą krew w żyłach
z kielicha egoistycznej ulgi
na jednym wdechu
pijemy cudzy strach


*

DRAMMI ALTRUI

le storie terribili sono come l’acqua
passano attraverso le fessure
gelano il sangue nelle vene
dal calice del sollievo egoistico
in un solo respiro
beviamo la paura degli altri


***

W MOJEJ SZAFIE 


przechowuję w szafie myśli na potem
wieszam je na wieszakach jak koszule
lubię te z białymi kołnierzykami
są czyste i pachnące dopięte na ostatni guzik

te nadszarpnięte układam na półkach
robię to starannie i delikatnie
może uda się je naprawić
przywrócić im dawną świeżość

w szufladach chowam te natrętne
splątane i pomięte
wciąż pachną jego obecnością

tylko drzwi szafy tak niepokojąco skrzypią


*

NEL MIO ARMADIO

conservo nell’armadio i pensieri per dopo
li appendo alle grucce come le camicie
mi piacciono quelli con il colletto bianco
sono puliti e profumati, abbottonati fino all’ultimo bottone

quelli lacerati li sistemo sugli scaffali
lo faccio con cura e delicatezza
forse riuscirò a ripararli
a restituire loro la freschezza di un tempo

nei cassetti nascondo quelli ossessivi
aggrovigliati e sgualciti
profumano ancora della sua presenza

solo le ante dell’armadio scricchiolano in modo inquietante

***

POWROTY


lubię wracać do siebie
po wojażach z wymianą myśli
wtulać się we własne ramiona
naga bez zbroi

*

RITORNI

mi piace tornare a me stessa
dopo viaggi di scambio di pensieri
rannicchiarmi tra le mie stesse braccia
nuda, senza armatura

***

MAŁOLETNOŚĆ


przed laty na łące zaplatałam
warkocze z koniczyn czerwonych
szukałam tej jedynej na szczęście

podglądałam pracowite mrówki
nasłuchiwałam wirtuozów wakacyjnych
odzianych w zielone fraki
wróżyłam biedronkom ze skrzydełek
ile jeszcze ciepłych nocy ułoży je do snu
wierzyłam w garnek złota na końcu tęczy
pegaza
dżina mieszkającego w magicznej lampie
i złotą rybkę która spełnia życzenia
przed laty byłam lżejsza od cienia


*



INFANZIA

anni fa, nel prato intrecciavo
trecce di trifogli rossi
cercavo quello speciale portafortuna

spiavo le formiche laboriose
ascoltavo i virtuosi dell’estate
vestiti di frac verdi
leggevo il futuro sulle ali delle coccinelle
quante altre notti tiepide le avrebbero cullate fino al sonno
credevo nella pentola d’oro alla fine dell’arcobaleno
nel pegaso
nel genio che abitava una lampada magica
e nel pesciolino d’oro che esaudisce i desideri
anni fa ero più leggera di un’ombra

***

NIEMIŁOŚĆ




niemiłość zapukała do drzwi
otworzyłam jej
i zaprosiłam na lody malinowe
ona użyczyła mi swojej pomadki
po czym wyszeptała
– a jednak nie do twarzy ci w bezbarwnym



*


DISAMORE

il disamore ha bussato alla porta
gli ho aperto
invitandolo a mangiare un gelato al lampone
mi ha prestato il suo rossetto
poi ha sussurrato
– eppure il colore spento non ti dona affatto

***

KORZENIE


przytuliłam się do starego dębu
czuję jak tętni w nim życie

dobrze mi przyjemnie
nasłuchuję pomruków
kołysanek
wspomnień historii z życia gwiazd
księżyców
wschodów i zachodów słońca

splatam swój los z mrówkami
gąsienicami i sójkami
wrastam w ziemię
dobrze mi
bezpiecznie
starych drzew nie powinno się przesadzać
one pamiętają


*


RADICI

ho abbracciato una vecchia quercia
sento la vita pulsare dentro di lei

sto bene, è piacevole
ascolto i brontolii
le ninne nanne
i ricordi, le storie della vita delle stelle
delle lune
delle albe e dei tramonti

intreccio il mio destino con le formiche
con i bruchi e le ghiandaie
metto radici nella terra
sto bene
al sicuro
i vecchi alberi non bisognerebbe trapiantarli
loro ricordano

***


KPINA



nadszarpnięte zaufanie
pływa w sztucznym brodziku
zjadacze chleba i wiejskiej kiełbasy
owiniętej w gazetę wyborczą
krzyczą – rozrywają koszulę
obrywają i tak już naderwane guziki
wspólnota marzeń podaje dłoń
zaprasza do codziennego ukłonu
a pierwszy uśmiech tak pięknie kpi


*

BEFFA

la fiducia incrinata
galleggia in una vasca artificiale
mangiatori di pane e salsiccia
avvolta nel giornale
gridano – si strappano la camicia
strappano i bottoni già mezzi scuciti
la comunità dei sogni tende la mano
invita all’inchino quotidiano
e il primo sorriso deride così bene

***

BIAŁE DOMY


budujemy białe domy
z białymi płotkami
w oknach wieszamy białe firany
po ogrodzie biega szczeniak złotej maści
radośnie merda ogonem
węszy w świeżej trawie

niebo jest takie błękitne
widać klucz lecących żurawi
ich klangor zwiastuje wiosnę
miłość rośnie wokół nas

a za zamkniętymi drzwiami
cisza ciężko opada na stół
spojrzenie lodowca
rozsiadłe w bujanym fotelu
oplata ściany
ale to przecież nieistotne

miłość rośnie wokół nas.


*


CASE BIANCHE

costruiamo case bianche
con staccionate bianche
alle finestre appendiamo tende bianche
in giardino corre un cucciolo dal manto dorato
scodinzola felice
annusa l’erba fresca

il cielo è così ceruleo
si vede uno stormo di gru in volo
il loro richiamo annuncia la primavera
l’amore cresce intorno a noi

e dietro le porte chiuse
il silenzio cala pesante sul tavolo
lo sguardo di ghiaccio
sprofondato nella poltrona a dondolo
avvolge le pareti
ma in fondo non è importante

l’amore cresce intorno a noi.

***