Komentarz i przekład na język polski Izabella Teresa Kostka.
Commento e traduzione in polacco Izabella Teresa Kostka.
***

Ci sono poesie che scavano solchi profondi nella mia anima e che mi commuovono intensamente ogni volta che posso farle risuonare in lingua polacca. La poesia di Mirella Vercelli, che desidero condividere con voi nell’episodio di oggi del mio “Focus Letterario”, ha toccato le corde più delicate e nascoste del mio cuore, diventandomi straordinariamente vicina. Perché? Questo non ve lo posso svelare, ma alcuni versi mi hanno fatto piangere, poiché sembravano riflettere lo stato del mio spirito.
Probabilmente è un inizio troppo personale per una presentazione letteraria, ma credo che la più bella critica e la più autentica valutazione del valore della poesia sia proprio l’emozione che sconvolge il nostro cuore dopo averla letta. La poesia di Mirella Vercelli è una vasta distesa d’oceano che, con il suo moto perpetuo, ci conduce verso l’autunno della vita. L’amore, la tristezza, la morte, la perdita dell’intimità, il trascorrere del tempo, la difficile accettazione dell’invecchiamento e del crepuscolo della vita, le riflessioni intrise di nostalgia: sono emozioni che si susseguono, diventando familiari a ogni cuore. Sono versi costruiti con raffinata maestria e nobile essenzialità, che riescono a esprimere ciò che spesso noi stessi non sappiamo dire. Leggendo le poesie di Mirella ci immergiamo in uno spazio colmo di meditazione, dolore e profonda riflessione sulla fugacità della nostra esistenza terrena. Il lessico, così come lo stile, è sobrio e di limpida eleganza, ma al tempo stesso, ricco di allusioni, suggestioni e immagini che permettono di interpretare personalmente le emozioni, senza che esse vengano mai imposte in modo esplicito o aggressivo. È una poesia matura, meditata e compatta, capace come la proverbiale “goccia dopo goccia” di scavare e poi scolpire perfino il cuore più pietrificato.
Vorrei aggiungere che un elemento di fondamentale importanza nei testi qui presentati è il rapporto tra il corpo e il linguaggio. Il corpo conserva le tracce dell’amore, della sua perdita e dell’invecchiamento, è fragile e vulnerabile, ma al tempo stesso svolge il ruolo di archivio della memoria. Per questo le immagini della ferita, del filo reciso, del corpo martoriato, della gola, del collo o della pelle non hanno un significato puramente realistico, ma diventano simboli: il corpo è la pagina sulla quale il tempo continua incessantemente a scrivere la propria storia.
Chi di noi può dirsi estraneo a tutto questo? Viviamo gli stessi tormenti nel silenzio, perché spesso ci è difficile ammettere quanto ci sorprenda il fatto che anche noi siamo destinati a tramontare…
Panta Rhei, l’unica vera giustizia sulla nostra Terra.

Izabella Teresa Kostka, luglio 2026


*

Są wiersze, które żłobią głębokie ślady w mej duszy i wzruszam się dogłębnie, mogąc pozwolić im wybrzmieć w języku polskim. Poezja Mirelli Vercelli, którą pragnę się z Wami podzielić w dzisiejszym odcinku “Fokusu literackiego”, poruszyła najdelikatniejsze, ukryte struny mego serca i stała mi się wyjątkowo bliska. Dlaczego? Tego nie zdradzę, ale niektóre wersy doprowadziły mnie do łez, gdyż wydawały się odzwierciedleniem stanu mego ducha.
Może to zbyt osobiste rozpoczęcie prezentacji literackiej, ale uważam, że najpiękniejszą krytyką i oceną wartości poezji jest właśnie emocja, która targa naszym sercem po przeczytaniu wierszy.
Poezja Mirelli Vercelli to rozległa tafla oceanu, który nieustannie falując prowadzi nas w kierunku jesieni życia. Miłość, smutek, śmierć, utrata bliskości, przemijanie, trud zaakceptowania procesu starzenia się i odchodzenia, refleksje przepełnione nostalgią – to następujące po sobie, bliskie każdemu sercu emocje, które w misternie skonstruowanych i szlachetnie oszczędnych w zbędne słowa wersach, potrafią wypowiedzieć to, czego często nie potrafimy wyrazić. Czytając wiersze Mirelli zagłębiamy się w obszar przepełniony medytacją, bólem i głęboką refleksją nad ulotnością naszej ziemskiej egzystencji. Leksyka, jak i stylistyka, jest powściągliwa o szlachetnej przejrzystości, lecz zarazem pełna niedomówień, sugestii i obrazów, które pozwalają na osobiste interpretowanie emocji, które nigdy nie są narzucone nam w agresywny sposób. To poezja dojrzała, przemyślana i wyciszona, która jak przysłowiowa “kropla po kropli” portafi wydrążyć, a potem wyrzeźbić nawet najbardziej skamieniałe serce.
Chciałabym dodać, że bardzo ważnym elementem w przedstawionych utworach jest relacja między ciałem a językiem. Ciało zachowuje ślady miłości, jej straty i starzenia się, jest wrażliwe i podatne na zranienie, ale zarazem odgrywa rolę archiwum pamięci. Dlatego obrazy rany, przeciętej nici, umęczonego ciała, gardła,  szyi czy skóry nie mają znaczenia typowo realistycznego, lecz stają się symbolem: ciało jest kartą, na której czas nieustannie zapisuje swoją historię.
Komu z nas jest to obce? Przeżywamy te same rozterki w ciszy, bo często ciężko jest nam się przyznać, jak bardzo jesteśmy zdziwieni, że i my przemijamy… Panta Rhei, to jedyna sprawiedliwość na naszej Ziemi.

Izabella Teresa Kostka, lipiec 2026
***

***

da  “La solitudine del passo”   (PeQuod 2023, nella collana Portosepolto)

z tomiku “Samotność kroku” (PeQuod 2023, w serii „Portosepolto”)

***

Per i cuori colmi non ho affinità.

Mi sono fratelli i granai vuoti
i letti disabitati
di case dove ogni cosa è ferma
nell’attesa

e l’ombra varia, variano stagioni
nell’aria densa, mentre un raggio affonda
sempre la stessa lama dalla finestra
sbieca.


*

Nie czuję pokrewieństwa z przepełnionymi sercami.

Bliskie są mi puste spichlerze,
niezamieszkane łóżka
w domach, w których wszystko trwa nieruchomo
w oczekiwaniu

a cień się przemienia, zmieniają się pory roku
w gęstym powietrzu, gdy promień
wciąż wbija to samo ostrze
ukośnie przez okno.


***

   
E all’improvviso, dietro il vetro
gelato di un’attesa                                     
– gli occhi gualciti, la gola
uno smeriglio –
mi sono vista

                            piegata          
su me stessa, disarmata
vecchiezza
rodere il filo
per essere recisa.

*

I nagle, za oszronioną
szybą oczekiwania
– pogniecione oczy, w gardle
szorstki kamień –
ujrzałam siebie,

             schyloną
nad samą sobą, bezbronną
starość
nadgryza nić,
by została
przecięta.


***

Madre di niente, madre                                                                                                   
di nessuno, passo senz’orma                                                                                                   
sulla neve recente,                                                                                                   
ombra sul prato                                                                                                   
che non piega l’erba             
golfo, senza la grazia di un approdo.

*

Matka niczego, matka
nikogo, wędruję bez śladu
po świeżym śniegu,
cień na łące,
który nie ugina trawy,
zatoka
pozbawiona łaskawej przystani.


***



L’arco del tuo profilo controluce
armonia pura
chiuso segreto, pagina
in una lingua sconosciuta
che non so leggere, ma
m’incanta il tratto.

*

Łuk twego profilu
pod światło
czysta harmonia
zamknięta tajemnica, strona
w nieznanym języku,
którego nie umiem czytać,
lecz urzeka mnie pismo.


***

Siedo accanto al mio tardi, stupita
che nel continuo ripetersi uguale
l’istante non sia mai lo stesso.
Stupita che invecchio.


*

Siedzę obok mej późnej pory, zdumiona,
że w nieustannym powtarzaniu się tego samego
chwila nigdy nie jest taka sama.
Zdumiona, że się starzeję.


***


  Giorno dopo giorno
l’alfabeto del dolore si
fa lingua madre.

*

Dzień po dniu
alfabet bólu
staje się ojczystym językiem.


***


da  “Luce piena” (PeQuod 2020)

z tomiku “Pełne światło” (PeQuod, 2020)

***

Cercavo, ragazza, paradigmi
d’amore nei versi dei grandi,
e spesso non li capivo.

Ora cerco lo strappo
nel telo, lo sfregio
che storpia la vita,
il labbro di ferita
che riconosco uguale.
E ne risento il male.

*


Jako dziewczyna szukałam
w wersach wielkich poetów
wzorców miłości,
i często ich nie rozumiałam.

Teraz szukam rozdarcia
w tkaninie, skazy
kaleczącej życie,
brzegu rany,
którą rozpoznaję jako własną.
I znów odczuwam jej ból.


***

STATO DI GRAZIA


E scendevo, ubriaca
di luce e di parole
a rompermi la schiena,
quasi per punirmi;
scendevo quando gli altri
salivano per cena,
mai non mi bastava il tempo –
i miei campi, coltivati alla luna.
E c’era sempre una musica,
nelle orecchie, nell’aria, non so
una musica
su cui danzava il cuore.



*

STAN ŁASKI

Schodziłam, odurzona
światłem i słowami,
łamiąc sobie grzbiet,
jakby się karając:
schodziłam, gdy inni
wchodzili na kolację,
nigdy nie starczało mi czasu –
moje pola uprawiane przy księżycu.
Zawsze była muzyka,
w uszach, w powietrzu, nie wiem…
muzyka,
do której
tańczyło serce.


***


Mi sono fatta toccare da altri
perché mi facessero male,
perché si accanissero a martoriare
quella carne che non cercavi più tu.

Gente di mestiere, con coscienza ha lavorato:
osso dopo osso m’ha spolpato.

*

Pozwalałam, by dotykali mnie inni,
by zadawali mi ból,
aby z uporem pastwili się
nad ciałem, którego ty
już nie szukałeś.

Ludzie swego fachu, sumiennie wykonali swą pracę:
kość po kości
odarli mnie z ciała.


***


Nel vestito del lutto serravo
il tuo marchio,
rasente ai binari, straniata
di sonno di fame, del freddo
che mi avevi soffiato sul cuore.
Custodivo il tuo odore, la traccia
dell’agognata saliva
nell’incavo del collo, gelosa
che il tizio di fianco
sfiorando la spalla
sbiadisse
l’estremo ricordo di te
sora la mia persona.

*

W żałobnej sukni niosłam
twe znamię,
podążałam wzdłuż torów, odrętwiała
od niewyspania, głodu i chłodu,
który tchnąłeś w me serce.
Strzegłam twego zapachu,
śladu
upragnionej śliny
w zagłębieniu szyi,
zazdrosna,
że przypadkowy człowiek obok,
ocierając się o me ramię,
mógłby zatrzeć
ostatnie wspomnienie ciebie
na moim ciele.


***



           LIDIA 

Azioni che di necessità vanno
compiute, gesti senza pensare
banalità, utili solo
ad accompagnare il giorno
fino alla sua, fino alla nostra sera.

Così la calza che avevi rammendato
col filo di seta, arrotolata
è rimasta dimenticata sul ripiano.
Non so dirti con quale buco nel cuore
ora la indosso.

(inedito)


*


LIDIA

Czynności, które z obowiązku
trzeba wykonać, gesty
bez zastanowienia,
banały przydatne jedynie
po to, by przeprowadzić dzień
do jego, do naszego wieczoru.

Ta pończocha, którą zacerowałaś
jedwabną nicią,
pozostała zwinięta i zapomniana na półce.
Nie umiem ci powiedzieć,
z jaką dziurą w sercu
teraz ją zakładam.

(niewydana)


***


Torna, a volte, il passato
con una tristezza
che non è più dolore ma segreto
tesoro, fecondità
che nel profondo
non rammarico nutre
ma luminosa dignità, decoro.


(inedito)


*

Czasem przeszłość powraca
ze smutkiem,
który nie jest już bólem, lecz sekretnym
skarbem, płodnością,
co w głębi
nie karmi żalu,
lecz świetlistą godność
dostojeństwo.

(niewydana)


***


Il sole impetuoso mi preme
sul fianco –
inizia a sciogliersi, il gelo

presto è tardi, come ogni mattina

mai segna l’ora precisa
l’orologio della mia vita

(inedito)

*

Natarczywe słońce naciska
na mój bok –
zaczyna topnieć lód

wkrótce będzie późno,
jak każdego ranka

nigdy nie wskazuje dokładnej godziny
zegar mego życia.

(niewydana)



***

Lasciarsi gonfiare la gonna
spettinare dal vento

che importa chi guarda

è già tanto, in silenzio
sfamare i vagiti di un corpo
tornato neonato a implorare
carezze

è fatica
a punti fitti ricucire gli orli

(inedito)


*
Pozwolić, by spódnica napełniła się powietrzem,
a wiatr potargał włosy

nieważne, kto patrzy

to już wystarczy, w ciszy
nakarmić kwilenia ciała,
co znów stało się niemowlęciem
i błaga
o pieszczoty

to męczące
gęstymi ściegami zszywać brzegi

(inedito)





****

Ogni giorno ho tessuto l’attesa,
ogni notte disfatto
per la nuova speranza dell’alba

ora il tempo mi mette alle strette:
non torni. Sul piatto del mare
nessuna chiglia affonda

per la mia isola fuori da ogni rotta

(inedito)

*

Każdego dnia tkałam oczekiwanie,
każdej nocy prułam je na nowo
z nową nadzieją świtu

teraz czas stawia mnie pod ścianą:
nie wrócisz. Po tafli morza
nie płynie już żaden statek

ku mojej wyspie
poza wszelkim kursem

***