Komentarz krytyczny i przekład na język włoski Izabella Teresa Kostka.
Commento critico e traduzione in italiano Izabella Teresa Kostka.

***


La poesia di Robert Baranowski è un mondo sublime, lontano dal frastuono dei nostri tempi, dalla rabbia e dall’urlo aggressivo dei social media. È una dimensione quasi fatata, intrisa di meditazione, riflessione e profondi sentimenti. A volte, oserei dire, è una vera liturgia poetica: una presenza dedita all’ascolto del silenzio, della natura, del corpo, della memoria e della dimensione spirituale che attraversa l’esistenza umana senza trasformarsi mai in fanatismo. I suoi versi sono sempre brevi ed essenziali, rinunciano all’enfasi e al pathos per affidarsi al potere evocativo della parola e di ogni pausa. È uno spazio profondamente contemplativo nel quale possiamo sprofondare al vespero, abbandonandoci alla meditazione. Nelle poesie qui presentate convivono due realtà solo apparentemente opposte: da un lato la ricerca del sacro (la preghiera, Cristo, la liturgia, il senso della fede come esperienza interiore quotidiana), dall’altro l’attenzione per la corporeità, descritta con grande naturalezza come linguaggio dell’amore sensuale e della conoscenza. Corpo e spirito si intrecciano armoniosamente e appartengono alla stessa sensibilità poetica. Vi è anche uno spazio dedicato alla natura, presenza costante che diventa simbolo di libertà, di rinascita e di ricerca spirituale.Robert Baranowski affida alla voluta semplicità dei versi il compito più difficile: restituire al lettore lo stupore e la meraviglia delle cose essenziali e, proprio per questo, sempre universali.
Dal punto di vista lessicale, la struttura è ridotta all’essenziale: i versi sono spesso brevissimi, nominali e le pause, così come il bianco della pagina, diventano parte integrante della composizione. Il silenzio non rappresenta un’interruzione, ma costituisce un elemento fondamentale della musicalità delle poesie.Uno dei nuclei tematici fondamentali della raccolta è il riferimento al sacro e alla tradizione cristiana. Esso si trasforma in una vera esperienza esistenziale, in una ricerca continua di risposte sul mistero dell’uomo e sul suo rapporto con Dio. La figura di Cristo, la liturgia, l’Agnello, la preghiera e la cappella votiva appartengono a un caleidoscopio di immagini che si intrecciano con estrema naturalezza alla vita quotidiana. Il sacro convive liberamente con la dimensione più carnale dell’esistenza, quella dell’amore passionale. Tuttavia, vorrei sottolineare che, anche quando il linguaggio si fa più sensuale, come nelle poesie “Geometria” e “Quando guardo”, l’autore sceglie sempre una forma delicata di ammirazione che trasforma il corpo amato in un paesaggio da esplorare, mai in un oggetto di possesso o di esplicita descrizione.
Dal punto di vista strutturale, Robert Baranowski sceglie una scrittura di grande limpidezza, essenziale e minimalista. L’assenza quasi totale della punteggiatura, l’uso del verso breve e le frequenti pause rallentano il ritmo della lettura, invitando il lettore a soffermarsi sul valore di ogni parola e di ogni pensiero. Questa essenzialità mi fa ricordare, per certi aspetti, la tradizione giapponese dell’haiku, pur senza aderire ai suoi molto rigorosi modelli formali. La poesia di Robert Baranowski non descrive il mondo in modo definitivo, ma lo suggerisce, lasciando al lettore uno spazio prezioso per la libera interpretazione.
Senza dubbio, Robert Baranowski rappresenta una delle voci poetiche più riconoscibili e sensibili del panorama poetico polacco contemporaneo.

Izabella Teresa Kostka, luglio 2026

*

Poezja Roberta Baranowskiego jest wysublimowanym światem, odległym od zgiełku naszych czasów, od gniewu i agresywnego krzyku mediów społecznościowych. To przestrzeń niemal baśniowa, przeniknięta medytacją, refleksją i głębokimi uczuciami. Ośmielę się powiedzieć, że bywa prawdziwą liturgią poetycką, istotą oddaną wsłuchiwaniu się w ciszę, naturę, ciało, pamięć oraz w duchowy wymiar ludzkiego istnienia, który nigdy nie przeradza się w fanatyzm. Jego wiersze są zawsze krótkie i oszczędne. Rezygnują z emfazy i patosu, powierzając siłę wyrazu samemu słowu oraz każdej pauzie. Jest to przestrzeń głęboko kontemplacyjna, w której można zanurzyć się o zmierzchu, oddając się medytacji. W prezentowanych tutaj utworach współistnieją dwie rzeczywistości, pozornie tylko sobie przeciwstawne: z jednej strony poszukiwanie sacrum (modlitwa, Chrystus, liturgia, doświadczenie wiary jako codziennego przeżycia wewnętrznego), z drugiej zaś uwaga skierowana ku cielesności, ukazanej z wielką naturalnością jako język zmysłowej miłości i poznania. Ciało i duch harmonijnie się przenikają, należąc do tej samej poetyckiej wrażliwości. Ważne miejsce zajmuje również nieustannie obecna natura, stająca się symbolem wolności, odrodzenia i duchowych poszukiwań. Robert Baranowski powierza zamierzonej prostocie swoich wierszy najtrudniejsze zadanie: przywrócić czytelnikowi zdumienie i zachwyt nad tym, co najprostsze, a zarazem, właśnie dlatego, uniwersalne.
Od strony językowej prezentowaną tu poezję cechuje skrajna oszczędność. Wersy są często bardzo krótkie, nominalne, a pauzy oraz biel kartki stają się integralną częścią kompozycji. Cisza nie jest przerwą, lecz jednym z podstawowych elementów muzyczności tych wierszy. Jednym z najważniejszych tematów tego wyboru wierszy jest odniesienie do świętości i tradycji chrześcijańskiej. Przekształca się ono w autentyczne doświadczenie egzystencjalne, w nieustanne poszukiwanie odpowiedzi na tajemnicę człowieka i jego relację z Bogiem. Postać Chrystusa, liturgia, Baranek, modlitwa czy przydrożna kapliczka tworzą swoisty kalejdoskop obrazów, który z niezwykłą naturalnością splata się z codziennym życiem. To, co święte współistnieje tu swobodnie z bardziej cielesnym wymiarem egzystencji czyli z miłością pełną namiętności. Warto jednak podkreślić, że nawet wtedy, gdy język staje się bardziej zmysłowy, jak w wierszach “Geometria” i “Kiedy patrzę”, autor niezmiennie wybiera subtelną formę zachwytu, dzięki której ukochane ciało staje się krajobrazem do odkrywania, nigdy zaś przedmiotem zawłaszczenia czy wulgarnej dosłowności.
Od strony formalnej Robert Baranowski wybiera poetykę niezwykłej przejrzystości, z zamierzenia prostą i minimalistyczną. Niemal całkowity brak interpunkcji, krótki wers oraz częste pauzy spowalniają rytm lektury, zachęcając czytelnika do zatrzymania się nad wartością każdego słowa i każdej myśli. Ta oszczędność środków przywodzi na myśl, pod pewnymi względami, japońską tradycję haiku, choć nie podporządkowuje się jej rygorystycznym regułom formalnym. Poezja Roberta Baranowskiego nie opisuje świata w sposób ostateczny, a raczej go sugeruje, pozostawiając czytelnikowi cenną przestrzeń dla własnej interpretacji.
Nie ulega wątpliwości, że Robert Baranowski należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych i najwrażliwszych głosów współczesnej poezji polskiej.

Izabella Teresa Kostka, lipiec 2026

***


Oto jest
człowiek.
Oto Bóg.
On przypomina:
Kto jest bez
winy
Niech pierwszy
rzuci kamieniem.


Ja pamiętam.
Dlatego najmniejszy
kamyk usuwając
z sandała
Czynię to
z namaszczeniem.
Pokusa może
czyhać tuż
za rogiem…

*

Ecco
un uomo.
Ecco Dio.
Egli ricorda:
Chi è senza colpa
scagli per primo
la pietra.

— — — — — — — — — — —

Io me ne ricordo.
Per questo, quando tolgo anche il più piccolo sassolino dal sandalo,
lo faccio
con devozione.
La tentazione può nascondersi proprio dietro l’angolo…


U STÓP KAPLICZKI

Uwalniam słowa…
Wybrzmiewają
w liturgii ciszy
Nawlekam
paciorek po paciorku
wersy modlitwy
Oddaję się
jej rytmowi
Odnajdując
przestrzeń Miłości
podanej na dłoni
Poczułem
Zaczynam mościć
dla niej
gniazdo…

AI PIEDI DELLA CAPPELLA VOTIVA

Libero le parole…
Risuonano
nella liturgia del silenzio
Infilo,
chicco dopo chicco
i versi
della preghiera
Mi abbandono
al suo ritmo
Ritrovando
lo spazio dell’Amore
offerto
nel palmo di una mano
L’ho sentito
Comincio
a prepararle
un nido…


MONOLOG WEWNĘTRZNY

Stoję przed Panem Bogiem
na kolanach
Do uszu wpływa łagodnie
szept modlitwy rozsiany
pośród wiernych…
Moi bracia i siostry
pozostają w objęciach
blasku Baranka…
Podniesiony przed ołtarzem
ręką kapłana
Zdaje się dotykać nieba…
W takiej chwili, sekundzie
nieskończonej
Czuję się stworzony
“na obraz i podobieństwo”
Tylko Miłość wciąż jest inna…

MONOLOGO INTERIORE

Sto davanti al Dio
in ginocchio
Alle mie orecchie giunge piano
il sussurro della preghiera
disperso fra i fedeli…
I miei fratelli e le mie sorelle
rimangono avvolti nell’abbraccio
dello splendore dell’Agnello…
Innalzato davanti all’altare
dalla mano del sacerdote,
Sembra sfiorare il cielo…
In un simile istante, in un secondo infinito
Sento di essere stato creato
“a immagine e somiglianza”
Solo l’Amore rimane ancora
altro.


życie
tak bogate
w wydarzenia

śmierć
tak bliska
u kresu

WSZYSTKO
ma znaczenie
kiedy masz wiarę

NIC nie
liczy się
gdy się poddasz

warto
próbować
by poczuć
podmuch
wiatru na twarzy

nawet kamień

może się poruszyć

gdy wzbudzisz

energię

serca

*

la vita
così ricca
di eventi

la morte
così vicina
alla fine

TUTTO
ha un significato
quando hai fede

NULLA
conta
se ti arrendi

vale la pena
provare
per sentire
il soffio
del vento sul volto

anche una pietra

può muoversi

se riesci a destare

l’energia

del cuore


NA KRAWĘDZI

Stoję wpatrzony
w horyzont
Stopy oswajają dotykiem
skalną półkę
Przywołuję w pamięci
“dzień powtórnych narodzin”
Serce przepaja tęsknota
za ciszą
Mierzę się z nieuchronnością
lotu
Ikar pełen entuzjazmu
przytracza mi skrzydła…

SULL’ORLO

Sto immobile, con lo sguardo
fisso sull’orizzonte
I piedi imparano, nel contatto, la sporgenza della roccia.
Richiamo alla memoria
“il giorno della rinascita”
Il cuore è pervaso
dalla nostalgia del silenzio
Mi misuro con l’inevitabilità
del volo
Icaro colmo di entusiasmo
mi lega le ali…


wiersz
jest…

czasem

niczym
ciepły wiatr
otulający skronie

czasem

kroplą deszczu
pomieszaną
z łzą ukradkiem
spływającą

czasem

niesie słowo
miłość
dość gorące
by rozpalić
serce

czasem

tylko…

*

la poesia
è…

a volte

come
un vento caldo
che avvolge le tempie

a volte

una goccia di pioggia
confusa
con una lacrima
che scivola
di nascosto

a volte

porta la parola
amore
abbastanza ardente
da incendiare
il cuore

a volte

soltanto…


KIEDY PATRZĘ

Kiedy patrzę na Twe długie nogi
w głowie rodzi się plan wspinaczki

Kiedy patrzę na Twą krągłość bioder
w lędźwiach budzi się witalność

Kiedy patrzę na Twe piersi
moje dłonie z głodu umierają

Kiedy patrzę na Twą smukłą szyję
drżą z podniecenia moje palce

Kiedy widzę Twoją twarz
zamykam ten obraz w moim sercu

QUANDO GUARDO

Quando guardo le tue lunghe gambe
nella mia mente nasce un progetto di scalata

Quando guardo la rotondità dei tuoi fianchi
nei miei lombi si ridesta la vitalità

Quando guardo il tuo seno
le mie mani muoiono di fame

Quando guardo il tuo collo slanciato
le mie dita tremano d’eccitazione

Quando vedo il tuo volto
rinchiudo questa immagine nel mio cuore


jestem
z sylab
trzech

wierszem
niezapisanym

w końcu
nie ma co

rozgadywać się
o miłości

*

sono
tre
sillabe

una poesia
mai scritta

in fondo
non serve

dilungarsi
sull’amore


GEOMETRIA

Zachwyca mnie
geometria Twojego
ciała
Centymetr po centymetrze
Przemierzam szlak
wytyczony krzywą
linią
Znaczę drogę
punktami
pocałunków
Opuszkami palców
sczytuję płaszczyzny


Wypukłości cudownie
znoszą kąt prosty
Wspinam się po nich
gorącym oddechem
Nie zapominam
o wklęsłościach
Symetria ma swoje
prawa…

*

GEOMETRIA

Mi incanta
la geometria
del tuo corpo
Centimetro dopo centimetro
Percorro il sentiero
tracciato
da una linea
curva.
Segno il cammino
con punti
di baci
Con i polpastrelli
leggo
le superfici.


Le convessità accolgono meravigliosamente
l’angolo retto.
Mi arrampico su di esse
con il respiro ardente
Non dimentico
le concavità
La simmetria ha le sue
leggi…


ZAPACH

Każdy wiersz
ma swój zapach
Czystej
kartki papieru
rozlanego atramentu
czy świeżo
zaparzonej kawy
Pachnie też
deszczem
ziemią
i dymem z ogniska
Najintensywniej
pachnie wiersz
o miłości
zdradzie
czy śmierci
Ich woń
przenika nasze
ciało
nie oszczędzając
serca
Odurzeni zapadamy
w letarg
wyczekując śpiewu
ptaka
czy ciepła przyjaznej
dłoni…

*

PROFUMO

Ogni poesia
ha il suo profumo
Di un candido
foglio di carta
dell’inchiostro appena versato
o del caffè
appena preparato
Profuma anche
di pioggia
di terra
e di fumo di un falò
Più intenso di tutti
è il profumo della poesia
che parla d’amore,
di tradimento
o di morte
La sua fragranza
attraversa
il nostro corpo,
senza risparmiare
il cuore
Storditi sprofondiamo
nel torpore
in attesa del canto
di un uccello
o del calore
di una mano amica…


lubię
przestrzenie
błękitu

wiatr
prostuje
tam skrzydła

ptaków
i ludzi

*

mi piacciono
le distese
d’azzurro


il vento distende
le ali

degli uccelli
e degli uomini


zmierzamy
do celu

czasem

kręte
wybierając
ścieżki

jedynie
tam można
usłyszeć

śpiew
ptaka

poczuć
zapach
wiatru

i dojrzeć
polne kwiaty

tak miłe
sercu Vincenta*

nawet
jeśli przygaszone

czasem

lata skwarem
nieznośnym

*Vincent van Gogh

*

andiamo
verso una meta

a volte

scegliendo
sentieri
tortuosi

solo là
si possono
udire

il canto
di un uccello,

sentire
il profumo
del vento

e scorgere
i fiori di campo,

così cari
al cuore di Vincent*

anche
se smorzati

talvolta

da estati d’arsura
insopportabile.

*Vincent van Gogh